Protekcjonistyczna polityka kosztuje każdego obywatela Rosji rocznie 2 tys. rubli (32 USD) - wskazuje dziennik, powołując się na szacunki ekspertki Natalii Wołczkowej z Centrum Badań i Opracowań Ekonomicznych i Finansowych (CEFIR). Tyle przeciętny Rosjanin przepłaca za produkty z 14 grup towarów, których dotyczą rosyjskie kontrsankcje. Z tych 2 tys. rubli 1250 rubli zyskuje rosyjski producent.

Zdaniem "Wiedomosti" nie doszło w okresie obowiązywania embarga do całkowitego zastąpienia importu produkcją krajową. "Dostawców z jednych krajów zamienili inni, często - drożsi" - podkreśla gazeta. Z kolei większość towarów rosyjskich, które zastąpiły produkcję importowaną, jest od niej droższa - wyjaśnia Wołczkowa.

Inna ekspertka, główna ekonomistka banku Alfa Bank, Natalia Orłowa wyjaśnia, że skutki kontrsankcji dzielą się na dwa etapy. Zaraz po wprowadzeniu kontrsankcje przynoszą skutki pozytywne, ale później rośnie ryzyko skutków negatywnych. Orłowa jest przekonana, że cofnięcie sankcji - którego na razie nie można przewidzieć - będzie miało złe następstwa dla producentów rosyjskich.

Reklama

"Kontrsankcje pozwoliły dużym graczom zwiększyć swoje udziały na rynku, w cieplarnianych warunkach stali się oni ważniejsi, ale mniej konkurencyjni. Im dłużej będą utrzymywać się takie warunki, tym mniej rosyjski przemysł rolniczy będzie przygotowany na surową konkurencję" - ostrzegają "Wiedomosti".

Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał w poniedziałek dekret przedłużający embargo na produkty żywnościowe z UE (głównie nabiał, mięso, ryby, owoce i warzywa) do 31 grudnia 2020 roku. Rosja wprowadziła to embargo po nałożeniu na nią sankcji przez Unię Europejską w 2014 roku w związku z aneksją Krymu i agresją na wschodzie Ukrainy. Od tego czasu obie strony przedłużają wzajemne restrykcje: UE uczyniła to w miniony czwartek.

>>> Czytaj też: Desperacki krok Putina. Wyda ponad 50 mld dol. ze specjalnego funduszu?