W zglobalizowanym świecie przestępcy kradną nie tylko pieniądze i przedmioty. Coraz częściej kradną też tożsamość, pozyskując dane osobowe i wykorzystując je np. do dokonywania płatności. Problem jest poważny: tylko w Stanach Zjednoczonych w 2017 r. ofiarą oszustw, dotyczących tożsamości, padło aż 16,7 mln osób, a straty liczy się w miliardach dolarów. Wycieki danych wynikają często ze słabości haseł. Użytkownicy używają jednego hasła do wielu serwisów - szacuje się, że 73 proc. kont internetowych chronionych jest hasłami, które używane są też na innych stronach, a w dodatku prawie połowa użytkowników przyznaje, że nie zmieniała hasła od co najmniej pięciu lat. Jednocześnie mieszkańcy biedniejszych krajów często nie mają jak potwierdzić swojej tożsamości w wiarygodny sposób. Ponad miliard osób nie ma weryfikowalnego świadectwa urodzenia, a to w wielu krajach wyklucza ich z dostępu do usług finansowych, publicznych czy służby zdrowia.

Hasło bez liter

Jak poradzić sobie z tymi wyzwaniami? Potrzebne są rozwiązania systemowe - Mastercard, obsługujący płatności w 210 krajach i terytoriach na całym świecie, uważa, że potrzebne jest globalne, standardowe rozwiązanie, oparte o identyfikację biometryczną i zapewniające użytkownikom kontrolę nad ich danymi.

- Próbujemy znaleźć odpowiedź na jedno z najważniejszych pytań w erze wszechobecnego internetu: jak mamy zaufać komuś, kogo nie znamy, kogo nie widzimy i z kim nie spotykamy się osobiście? To obszar, który badamy już od pewnego czasu i dyskutujemy o nim z wieloma różnymi grupami. Dzięki tej wiedzy wyobrażamy sobie świat, w którym tożsamość użytkownika i urządzenia działające w jego imieniu można natychmiast i bezpiecznie zweryfikować. Świat, w którym dostęp uzyskuje się bez haseł, a dane są wymieniane tylko za zgodą konsumenta - podkreśla Ajay Bhalla, prezes Mastercard ds. cyberbezpieczeństwa i danych. 

Globalny odcisk

Technologia pozwala już na weryfikowanie tożsamości w dowolnym miejscu i czasie bez konieczności używania dokumentów czy wpisywania haseł. Smartfony, noszone w kieszeniach przez miliony ludzi, rozpoznają odciski palców i rysy twarzy, co można wykorzystać nie tylko do odblokowania urządzenia, ale też do codziennych transakcji – w sklepach stacjonarnych i w internecie. Mastercard od tego roku w kilkudziesięciu krajach na świecie udostępnił posiadaczom swoich kart biometryczne techniki uwierzytelniania.

- Technologie biometryczne doskonale spełniają oczekiwania klientów, którzy są zainteresowani przyszłościowymi, bezpiecznymi rozwiązaniami dostosowanymi do cyfrowego stylu życia. Zwiększają one komfort zakupów i bezpieczeństwo transakcji, dzięki czemu mogą przynieść znaczne korzyści kupującym, sklepom i bankom - mówi Javier Perez, prezes Mastercard Europe. 

Prywatność ponad wszystko

A to dopiero początek: od kilku miesięcy Mastercard pracuje wspólnie z Microsoft nad stworzeniem usługi, pozwalającej na wygodne zarządzanie tożsamością przy pomocy urządzeń, których używamy na co dzień. Chodzi o to, by każdy osoba w dowolnym miejscu na świecie mogła załatwić sprawy w urzędach czy bankach, zrobić zakupy czy zamówić usługi w internecie przy pomocy prostego, akceptowanego i rozpoznawanego przez wszystkie strony systemu, gwarantującego jednocześnie wysokie bezpieczeństwo danych. Ponadto Mastercard promuje wspólny model tożsamości cyfrowej, oparty na zasadzie „prywatność z założenia”, gdzie dane dotyczące tożsamości nie są gromadzone, ani agregowane. Oznacza to cyfrowe interakcje, w których wymiana danych jest ograniczona do minimum i następuje tylko w sytuacjach, gdy jest konieczna. Według tej koncepcji dane są skutecznie chronione i efektywnie wykorzystane, dzięki czemu użytkownicy utrzymują nad nimi kontrolę. Sama cyfrowa tożsamość osoby jest bezpiecznie powiązana z jej smartfonem.

- A to wszystko w myśl zasady, mówiącej o tym że „moja tożsamość jest moją własnością i mam kontrolę nad moimi danymi osobowymi” - zapowiada Ajay Bhalla.