W poniedziałek informowano z kolei o wykryciu ASF na farmie z 17 tys. zwierząt we wsi Nikołaewo, niedaleko naddunajskiego miasta Ruse. Tam wybijanie zwierząt trwa. Kolejne ognisko wykryto we wsi Braszlen, również w regionie Ruse. Wybić należy tam 40 tys. sztuk trzody chlewnej. Farmy są izolowane; oprócz likwidacji zwierząt zutylizowane mają być także wszystkie zmagazynowane produkty mięsne.

Agencja poinformowała, że liczba ognisk choroby wzrosła do 19, w tym cztery wykryto w regionie Plewena. Pojedyncze przypadki ASF stwierdzono w regionach miast Swisztow nad Dunajem oraz Montana na północnym zachodzie.

Trwa likwidacja zwierząt w małych prywatnych gospodarstwach. Według agencji tylko we wtorek zabito ponad 400 świń.

Reklama

Wszystkie ogniska choroby izolowane są 3-kilometrową strefą sanitarną. Policja z kolei kontroluje ograniczenie ruchu. W niektórych przypadkach do akcji włącza się wojsko. Na dużych farmach drzwi są szczelnie zamknięte, a agencja bezpieczeństwa żywności sprawdza wszystkie rzeźnie i magazyny, do których ostatnio wysyłano produkty.

W północnej Bułgarii, dokąd choroba przedostaje się przez granicę z Rumunią, hoduje się około 60 proc. pogłowia trzody chlewnej w kraju. Likwidacja dużych farm grozi m.in. znaczną podwyżką cen wieprzowiny.

Jednocześnie eksperci przestrzegają, że niedostateczna liczba zakładów do utylizacji chorych zwierząt i ich grzebanie w niezabezpieczonych miejscach grozi zakażeniem podziemnych wód gruntowych i dalszym rozprzestrzenianiem się choroby.

>>> Czytaj też: Główny Lekarz Weterynarii: dwa kolejne ogniska ASF