Ponad tysiąc zatrzymanych w związku z protestem opozycji w Moskwie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lipca 2019, 20:53
Protesty w Moskwie
Protesty w Moskwie/PAP
1074 osoby zatrzymała w sobotę policja w Moskwie na proteście opozycji - podało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Uczestnicy akcji, która według władz była nielegalna, protestowali przeciw niezarejestrowaniu opozycyjnych kandydatów w wyborach do władz stolicy.

Dziennik "Kommiersant" przekazał, że zatrzymano m.in. opozycjonistów, których nie zarejestrowano do udziału w wyborach, w tym Lubow Sobolową, Dmitrija Gudkowa, Iwana Żdanowa i Jurija Galamina.

Początkowo uczestnicy wiecu zebrali się przy ratuszu. Według policji było tam około 3,5 tys. osób. Demonstrujący wznosili m.in. hasła "Rosja bez Putina" oraz "Putin zrezygnuj".

Po wyparciu sprzed ratusza kilkaset osób zebrało się na pl. Trubnym, gdzie interweniował OMON – podała BBC. Stamtąd około 200 zgromadzonych udało się na bulwar Cwietny.

Według Sobol funkcjonariusze policji wytrącali dziennikarzom z rąk sprzęt. „Mnie filmował korespondent TV Dożd, z rąk wytrącili mu telefon. W samochodzie jest teraz ze mną fotoreporter +Komsomolskiej Prawdy+. Wiozą nas w nieznanym kierunku” - napisała na Twitterze.

BBC podała, że jedna z cerkwi w centrum Moskwy zdecydowała się wpuścić do środka protestujących, choć rosyjska Cerkiew prawosławna zwykle nie popiera akcji opozycji. Uczestnikom protestu w cerkwi umożliwiono ucieczkę przed policją i opatrzono rany.

W sobotę policja wezwała na przesłuchanie do Komitetu Śledczego redaktor naczelną opozycyjnej telewizji Dożd Aleksandrę Pieriepiełową. Ma ona odpowiadać jako świadek w sprawie o utrudnianie pracy komisji wyborczych.

W zeszłym tygodniu moskiewska komisja wyborcza odrzuciła kandydatury 57 osób do udziału w wyborach, w tym czołowych polityków opozycji, przeważnie wskazując na nieprawidłowości w podpisach poparcia dla kandydatów. Opozycja oskarża władze o zmanipulowanie list z podpisami zebranymi przez jej przedstawicieli.

Podczas wiecu 20 lipca jeden z najważniejszych liderów rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny oświadczył, że jeśli w ciągu tygodnia nie dojdzie do zarejestrowania wszystkich osób formalnie zgłoszonych przez opozycję, to na sobotę 27 lipca zostanie zwołana demonstracja przed siedzibą władz miejskich.

Po tej zapowiedzi doszło do rewizji w domach opozycjonistów i ich zatrzymań. Nawalny został w środę aresztowany na 30 dni za wzywanie do udziału w sobotniej demonstracji.

Opozycjoniści uważają wrześniowe wybory do władz Moskwy za istotne, gdyż ich zdaniem dają im one szansę zwiększenia obecności w stolicy, gdzie wspierani przez Kreml kandydaci byli w przeszłości mniej popularni niż w innych częściach kraju.

>>> Czytaj też: Johnson: Głosując za brexitem, Brytyjczycy głosowali też przeciw Londynowi

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Rosjaświat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj