- Przewodniczący PiS skierował list z okazji zawinięcia do Polski pierwszej długoterminowej dostawy LNG z USA i stwierdził w tym liście, że gaz skroplony ze Stanów Zjednoczonych może być o 20 proc., a nawet 30 proc. tańszy od kontraktu jamalskiego czyli umowy na dostawy gazu z Rosji pomiędzy PGNiG a Gazpromem - mówi w rozmowie z MarketNews24 Wojciech Jakóbik, red.nacz. BiznesAlert.pl. - Kontrakt jamalski to najdroższa oferta na rynku polskim w chwili obecnej, a jest tak ponieważ ta umowa jest indeksowana do ceny ropy naftowej i ma dość drogą formułę, co powoduje, że jest to ropa droższa niż na europejskiej giełdzie. Natomiast kontrakt z USA jest porównywalny cenowo właśnie z cenami na giełdzie europejskiej.

Przełom wynikający z podpisania umowy PGNiG-Cheniere polega na tym, że dostawy będą realizowane z klauzulą Delivery Ex-Ship (DES) w ilości:

– w latach 2019-2022: ok. 0,73 mld m3 gazu po regazyfikacji łącznie w całym okresie;

– w latach 2023-2042: ok. 39 mld m3 gazu po regazyfikacji łącznie w całym okresie, tj. ok. 1,95 mld m3 gazu po regazyfikacji rocznie.

Dlaczego od 2023 roku wolumen skoczy ponad dwudziestokrotnie w górę? Bo właśnie z końcem 2022 roku kończy się kontrakt jamalski.

Przełomowość kontraktu polega zaś na tym, że – przynajmniej według innych deklaracji władz polskich – jest on konkurencyjny do oferty na giełdach europejskich.

- Oznacza to, że może być konkurencyjny do oferty rosyjskiego Gazpromu po 2022 roku, jeśli ten będzie walczył o udziały na polskim rynku po utracie kontraktu jamalskiego - wyjaśnia W.Jakóbik. - Natomiast wszelkie wyliczenia dodające do ceny koszty dostaw można wyrzucić do kosza, bo klauzula DES przenosi ten koszt na dostawcę.

Dlaczego tak tanio? Cheniere potrzebowała umowy z PGNiG do uzasadnienia rozbudowy terminali LNG w Sabine Pass i Corpus Christi. Długi termin i duży wolumen dostaw do Polski dodatkowo uzasadnia rabat.

Ten kontrakt wypycha Gazprom z Polski