Słowik: PiS inwigiluje obywateli? Sądy miały nas chronić, ale tego nie robią [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
4 września 2019, 12:29
Szpiegostwo
Szpiegostwo/ShutterStock
Cyberbezpieczeństwo stało się dziś tematem numer jeden kampanii wyborczej. Gdyby ktoś powiedział mi o tym miesiąc temu, to bym go wyśmiał. A jednak! Wszystko za sprawą Pegasusa, czyli stworzonego w Izraelu systemu. Obsługujący go ludzie są w stanie włamać się na dowolny smartfon, w dowolnej sieci i z dowolnymi zabezpieczeniami.

Już po kilku sekundach można pobrać dane z telefonu. System „czyta” SMS-y, maile, może nas podsłuchiwać przez mikrofon i kamerę. Do tego, gdy program rozpozna, że zaczynamy szukać śladów jego obecności, natychmiast sam się usuwa z naszego urządzenia. Wszelkie znaki na niebie wskazują, że Centralne Biuro Antykorupcyjne zakupiło licencję. Tym samym - polskie służby mają Pegasusa i mogą go wykorzystać przeciwko obywatelowi. Lub - jak kto woli - w celu ochrony bezpieczeństwa ogółu.
Warto wyjaśnić rzecz kluczową: . Czy najpotężniejszy? Być może, ale zdaniem ekspertów niekoniecznie. I nie chodzi mi o umniejszanie rangi wykorzystywania tego narzędzia, lecz o pokazanie, że do 2019 r. nie żyliśmy w próżni. Służby miały możliwości podsłuchiwania ludzi oraz kontrolowania korespondencji.

Dziś Platforma Obywatelska postanowiła wykorzystać sprawę do uderzenia w Prawo i Sprawiedliwość. Michał Boni pyta, Tomasz Siemoniak stawia pytanie - choć w zasadzie to stawia tezę - jak to się dzieje, że Prawo i Sprawiedliwość oraz podległe mu organy wiedzą o tekstach prasowych przygotowywanych przez niezależnych dziennikarzy przed ich ukazaniem się. Politycy PO grzmią, że sprawa jest poważna. A działalność służb najprawdopodobniej nielegalna.

Sęk w tym, że ani Pegasus nie jest sam w sobie nielegalny, ani nie należy potępiać w czambuł tego, że polskie państwo może go wykorzystywać. Istnieją przecież przepisy prawa, które pozwalają na uzyskanie dostępu do danych obywateli - można Polaków podsłuchiwać, podglądać ich korespondencję itd. Pegasus jedynie to tym podsłuchującym i podglądającym ułatwia. Musimy pamiętać o tym, że zgodę na podjęcie działań wobec obywatela przez służby powinien wydać sąd. I tu jest największy kłopot: Sędziowie przyjmują założenie, że skoro służby proszą o zgodę na sprawdzenie czyjejś działalności, robią to nie bez powodu. Krótko mówiąc: kłopotem jest nie wykorzystywanie Pegasusa, lecz brak realnej kontroli nad jego wykorzystywaniem. I dla jasności: nie ma jej za rządów PiS, ale nie było jej również za rządów PO-PSL.

Proszę pozwolić, że przypomnę fragment swojego tekstu sprzed miesiąca, gdy opisywałem raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, oparty na wywiadach z sędziami.
"24 badanych zwróciło uwagę na kwestię braku poufności ich korespondencji. Twierdzą oni, że korzystają z telefonu i komputera z założeniem, że mogą być podsłuchiwani i kontrolowani. Dowodów co prawda na to nie mają, ale – jak przyznają sędziowie – . Skoro więc sędziowie bezrefleksyjnie zgadzają się na zakładanie podsłuchów zwykłym obywatelom, dlaczego mieliby się nie zgadzać bezrefleksyjnie na zakładanie podsłuchów samym sobie?".

To kwintesencja tego, jak sami sobie wybiliśmy zęby i oddaliśmy zbyt wiele władzy służbom. Zła jest jednak praktyka, a nie prawo. I nie można mówić o „przestępczej” działalności państwa, do czego starają się nas przekonać politycy opozycji.

Sam fakt wykorzystywania najnowocześniejszych narzędzi przez państwo w walce z przestępczością należy pochwalać, a nie ganić. Zarazem jednak fatalnie należy oceniać podejście takie, jakie prezentuje chociażby wicepremier Jacek Sasin. Na pytanie zadane mu w TVN24 o Pegasusa stwierdził, że uczciwi nie mają powodu do obaw. Zakładam, że pan wicepremier Sasin nie ma nic do ukrycia i jest uczciwy. Nie powinien więc - jeśli przykłada do siebie taką samą miarę jak do innych - oponować przed tym, by kilka osób weszło mu do domu i zaczęło grzebać w szufladach. I jeszcze ktoś powinien wrzucić jego prywatne zdjęcia z wakacji na Wykop.

Cyberbezpieczeństwo to fascynujący temat. Rozmowa o uprawnieniach służb jest bardzo potrzebna. Ale nie zamieniajmy jej w polityczną sieczkę. Z obrzucania się oskarżeniami oraz argumentowania, że uczciwi nie muszą się bać, nic dobrego nie wyniknie.

>>> Polecamy: Dlaczego nikt nie wychwycił afery GetBack wcześniej? Zawiódł rynek

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj