Babones: Chińska gospodarka w rzeczywistości prawie w ogóle nie rośnie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
27 września 2019, 21:17
Chiny, Wielki Mur
Chiny, Wielki Mur/ShutterStock
Czy amerykańsko-chiński konflikt handlowy przerodzi się w otwartą wojnę i czy Państwo Środka może ją wygrać? W studiu DGP podczas EFNI Marek Tejchman rozmawia Salvatorem Babonesem z Uniwersytetu w Sidney.

- Po pierwsze musimy zadać sobie pytanie, co to znaczy wygrać. Jeśli zwycięstwo oznacza, że Chiny pozostaną krajem o średnim dochodzie i ważną siłą na świecie – oczywiście Chiny wygrają. Jeśli zwycięstwo oznacza globalną dominację i to, że w przyszłości będziemy żyć w świecie kręcącym się wokół Państwa Środka - myślę, że nic na to nie wskazuje – mówi Salvatore Babones.

- Chińska gospodarka zaczęła naprawdę zwalniać w 2016 roku. Oficjalne statystyki mówią, że od tego czasu rośnie w tempie ok. 6,5 proc., ale w rzeczywistości praktycznie w ogóle nie rośnie od 2016-2017 roku. Wyjątkiem są nadmierne wydatki rządowe – twierdzi Babones.

Jak podkreśla socjolog, chińska gospodarka i polityka są teraz pod presją, widać duże niezadowolenie z decyzji prezydenta Xi Jinpinga. Państwo Środka jest bardzo słabe i USA mogą to wykorzystać, by skłonić Chiny do wywiązywania się z międzynarodowych zobowiązań.

- Chiny nie są bogatym krajem, są wielkim krajem. Na tyle dużym, że mają istotny wpływ na świecie. Ale to nie oznacza dominacji – mówi nasz rozmówca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj