Thomas Cook w Belgii potrzebował 5 mln euro, aby utrzymać działalność. Jak informują belgijskie media, dzięki tej sumie firma miała szansę przekonać sąd, że ma wiarygodny plan działania, i wystąpić o ochronę przed wierzycielami. Ale pieniędzy nie znaleziono.

Oznacza to, że Thomas Cook, który w Belgii działał pod szyldem Neckermann, zniknie z tego kraju. Wcześniej bankructwo ogłosiły w Belgii trzy inne zależne spółki brytyjskie biura podróży, które w kraju Beneluxu zatrudniały 75 osób.

Reklama

Jak dotąd wszystkie wyjazdy z biurem, które zostały zarezerwowane w Belgii, zostały anulowane. Tymczasem jeszcze w tydzień temu w poniedziałek rzeczniczka Thomas Cook Belgium Leen Segers mówiła, że firma jest „w pełni operacyjna” mimo ogłoszenia upadłości przez brytyjską spółkę matkę, które wywołało niepokój wśród pracowników i klientów. Biuro uspokajało wtedy, że klienci, którzy wykupili w nim wycieczki, pojadą na wakacje.

Thomas Cook - najstarsze i jedno z największych biur podróży na świecie - ogłosiło upadłość przed tygodniem. Jak podkreślają eksperci, główną przyczyną jego problemów było to, że firma nie potrafiła w porę zareagować na globalne zmiany na rynku turystycznym, takie jak rozwój tanich linii lotniczych, powstawanie portali typu booking.com i AirBnB czy przenoszenie sprzedaży usług do internetu.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)