Biznesmeni powiązani z prezydentem USA Donaldem Trumpem próbowali doprowadzić do zmiany składu zarządu ukraińskiego państwowego koncernu paliwowego Naftohaz - informuje w poniedziałek Associated Press, powołując się na źródła.

Według agencji biznesmeni i darczyńcy Partii Republikańskiej powoływali się na powiązania z Trumpem i jego osobistym prawnikiem Rudym Giulianim. Planowano, że po zmianie zarządu dojdzie do zawarcia lukratywnych kontraktów z firmami kontrolowanymi przez sojuszników amerykańskiego prezydenta - twierdzą źródła. Realizacji tego scenariusza stanęła jednak na przeszkodzie zmiana na stanowisku szefa ukraińskiego państwa w następstwie majowych wyborów prezydenckich - pisze AP.

Próbę obsadzenia zarządu "bardziej przychylnymi" osobami miał wkrótce potem podjąć podczas spotkania z nowym prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim minister energii Rick Perry - dodaje AP. Nie wiadomo, czy działania Perry'ego były skoordynowane ze współpracownikami Giulianiego. Źródła utrzymują, że Perry domagał się, by Zełenski zwolnił członków rady doradczej Naftohazu.

Nikt nie twierdzi, że w ramach tych działań doszło do działalności przestępczej, jednak rodzą one wątpliwości, czy współpracownicy Trumpa nie łączą spraw politycznych z biznesowymi - zaznacza AP.

W realizację planu zaangażowanych było trzech biznesmenów: dwóch urodzonych w ZSRR przedsiębiorców z branży nieruchomości - Lew Parnas i Igro Fruman - oraz potentat paliwowy z Florydy Harry Sargeant III. W marcu biznesmeni mieli planować m.in. zmianę na stanowisku dyrektora wykonawczego Naftohazu.

Rzeczniczka ministerstwa energii USA Shaylyn Hynes podkreśliła, że Perry nie promował niczyich interesów. Dodała, że rozmowy ze stroną ukraińską dotyczące Naftohazu prowadził w ramach starań na rzecz zreformowania ukraińskiego sektora energetycznego i stworzenia środowiska dla zachodnich inwestycji.

Wygląda na to, że sojusznicy Trumpa i Giulianiego mieli poufne informacje dotyczące planów władz USA w stosunku do Ukrainy - pisze AP. Przykładowo mówili, że Trump zamierza zmienić ambasadora na Ukrainie na kilka miesięcy przed ujawnieniem tej decyzji - twierdzą źródła.

Skład zarządu Naftohazu podlega konsultacjom Biura (kancelarii) prezydenta Ukrainy z graczami międzynarodowymi, takimi jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, USA i UE. Następnie musi on być zatwierdzony przez ukraiński rząd.

>>> Czytaj też: Smith: Amerykańscy socjaliści powinni pozbyć się iluzji wobec Europy [OPINIA]