Turcja: Przedstawiciel władz: w liście Trumpa do Erdogana nie było nic poważnego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 października 2019, 17:40
List Donalda Trumpa, w którym ostrzega prezydenta Turcji, by "nie zgrywał twardziela" w sprawie konfliktu zbrojnego na północy Syrii, nie wywołał zamierzonego efektu, bo nie zawierał poważnych treści - ujawnił cytowany przez agencję Reutera przedstawiciel władz w Ankarze.

"List, jaki wysłał Trump (do prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana), nie osiągnął zamierzonego efektu, bo nie było w nim nic, co można było wziąć na poważnie" - podkreślił w czwartek turecki urzędnik.

Jak dodał, "jasne jest, że Turcja nie chce mieć u swojej granicy organizacji terrorystycznej", a ofensywa "nie zostanie przerwana z powodu reakcji, którą przewidzieliśmy".

Stacja CNN Turk podała z kolei, że Turcja odrzuciła wystosowany przez Trumpa apel o zawarcie porozumienia, które pozwoli uniknąć konfliktu, a list amerykańskiego prezydenta "trafił do śmietnika".

Wcześniej w czwartek do listu Trumpa odniosła się również Rosja. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow określił list jako "niezwykły" i oświadczył, że "taki język nieczęsto się spotyka w korespondencji światowych przywódców".

Biały Dom opublikował treść korespondencji, jaką prezydent Stanów Zjednoczonych skierował do Erdogana 9 października, tj. w dniu, w którym Turcja rozpoczęła zbrojną ofensywę na północnym wschodzie Syrii. Trump przestrzegał w niej Erdogana przed konfrontacyjnym nastawieniem. "Cały świat będzie na Ciebie patrzył jak na wcielone zło, jeśli nic dobrego się nie zdarzy" - napisał prezydent. "Nie zgrywaj twardziela! Nie bądź głupi!" - ostrzegał Erdogana.

9 października Turcja i sprzymierzeni z jej siłami syryjscy bojownicy rozpoczęli w północno-wschodniej Syrii zbrojną ofensywę o kryptonimie Źródło Pokoju, której deklarowanym celem jest wyparcie bojowników kurdyjskiej milicji YPG z przygranicznego pasa na środkowym odcinku granicy turecko-syryjskiej i utworzenie tam "strefy bezpieczeństwa", do której Ankara zamierza przesiedlić syryjskich uchodźców zbiegłych do Turcji.

Ofensywę ogłoszono po tym, jak Trump zdecydował o wycofaniu z północnej Syrii sił amerykańskich, które współpracowały z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF) pod wodzą sił kurdyjskich w wojnie z Państwem Islamskim. Władze w Ankarze uważają kurdyjskich bojowników z Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG), stanowiących trzon SDF, za terrorystów z powodu ich powiązań ze zdelegalizowaną w Turcji separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK).

Ofensywa, która spotkała się z potępieniem społeczności międzynarodowej, ma być temat spotkania Erdogana z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w Soczi 22 października. W czwartek w Ankarze trwa spotkanie Erdogana z wiceprezydentem USA Mikiem Pence'em, który - jak się oczekuje - wezwie tureckiego polityka do wstrzymania tej wojskowej operacji. (PAP)

akl/ ap/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj