Przez lata Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP, znany był z walki z patologiami. Przeciwstawiał się nadmiernemu obciążeniu pracą szeregowych śledczych, awansom „po uważaniu”, pracy pod statystki, istnieniu tzw. prokuratorów pałacowych, którzy się nie przepracowywali, łamaniu praw pracowniczych, tłamszeniu niezależności oskarżycieli. Upominał się też o godne zarobki dla osób z obsługi sekretariatów. Stał na czele buntu młodych prokuratorów, który przez lata mozolnych działań zaczynał przynosić efekty. Dziś część członków związku, i to zarówno prokuratorów, jak i urzędników, zarzuca mu działanie na szkodę organizacji i sabotowanie jej działań.

Zarzewie buntu

Z naszych informacji wynika, że bunt przeciwko obecnym władzom ZZPiPP ma charakter ogólnokrajowy, ale tylko związkowcy z okręgu kieleckiego odważyli się działać z otwartą przyłbicą. Większość członków będących pracownikami przeszła do NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa i Prokuratury, który dotąd zrzeszał tylko osoby zatrudnione w sądach. Część prokuratorów chce natomiast założyć nowy związek. Teraz w liście otwartym tłumaczą powody swojej decyzji.

Jego autorzy zarzucają Radzie Głównej ZZPiPP bierną postawę podczas ubiegłorocznych wspólnych protestów pracowników sądów i prokuratur domagających się podwyżek płac. W przeciwieństwie do pracowników sądów, którzy masowo protestowali w różnych formach, protest w prokuraturach przebiegał znacznie łagodniej, przybierając mniej uciążliwe formy – np. oddawanie krwi. „Pracownicy nie otrzymali od Rady Głównej podstawowych informacji o ich prawach i obowiązkach oraz potencjalnych zagrożeniach związanych z wdrożeniem takiej formy protestu. Nikt z nas nie został poinformowany, że pracodawca musi wyrazić zgodę na oddanie krwi (...). W przypadku skorzystania z dnia wolnego bez zgody pracodawcy mogłyby nas spotkać dotkliwe sankcje – z wypowiedzeniem umowy w trybie dyscyplinarnym włącznie” – czytamy w liście otwartym.

Nadużycia i bierność

W maju związki zawodowe zrzeszające pracowników sądów i prokuratur rozbiły miasteczko namiotowe pod Ministerstwem Sprawiedliwości, upominając się o podwyżki, ale przede wszystkim o uchwalenie nowej ustawy o pracownikach sądów i prokuratury. Efektem było podpisanie z resortem sprawiedliwości porozumienia gwarantującego podwyżki i obietnica zmian w sposobie wynagradzania. „Przypisywanie sobie przez Pana Przewodniczącego zasług w tej mierze jest zwyczajnym nadużyciem, bo niestety jego uczestnictwo w niektórych spotkaniach powodowało więcej zamieszania i spowalniania działań niż korzyści dla pracowników” – piszą byli związkowcy, którzy zarzucają Jackowi Skale, że już półtora miesiąca przed powstaniem miasteczka dostał projekt ustawy o pracownikach sądów i prokuratur. A mimo to nie poinformował o tym fakcie ani Rady Głównej, ani innych związków.

– Tymczasem projekt zawierał rewolucyjne, ale skrajnie niekorzystne z punktu widzenia pracowników sekretariatów, rozwiązania. Przewodniczący, znając te zapisy, w żaden sposób nie zareagował – zwraca uwagę jeden z prokuratorów okręgu kieleckiego. Gdy ten fakt wyszedł na jaw, podjęto decyzję, że Jacek Skała nie będzie reprezentował związku podczas rozmów z ministerstwem, ale – jak piszą związkowcy – był on wpuszczany bocznymi drzwiami na spotkania przez jednego z wiceministrów, co powodowało wśród uczestników spotkania duże zamieszanie.

Podwyżki i statut

Wreszcie „secesjoniści” zarzucają Jackowi Skale, że wbrew porozumieniu zawartemu z MS zarządził, że pieniądze przeznaczone na podwyżki zostaną podzielone po równo. Każdy pracownik miał otrzymać 450 zł. Tymczasem podwyżki miały być rozdzielane w taki sposób, by zniwelować dysproporcje płacowe pomiędzy osobami pracującymi na takich samych stanowiskach.

– A zdarza się, że różnice pomiędzy zarobkami osób na tych samych stanowiskach sięgają 2 tys. zł, czasem na niekorzyść osób z wieloletnim stażem – przyznaje nam jeden z byłych członków władz ZPPiPP.

– Poza tym nagminnie łamany jest statut związku. Uchwały Rady Głównej nie są przekazywane do rad okręgowych, nie ma sprawozdań z posiedzeń RG, które nie są nawet protokołowane, przez co nie sposób się dowiedzieć, jakie w ogóle zostały poczynione ustalenia – mówi Michał Saracen, były członek ZZPiPP w okręgu kieleckim.

Upolitycznienie związku

Byli związkowcy dodają, że od czasu wyborów parlamentarnych w 2015 r. władze ZZPiPP RP „praktycznie zaprzestały krytyki władz prokuratury, milczały w kwestiach dotyczących prokuratorów, nowych przepisów prawa, reformy ustrojowej prokuratury w sytuacji, gdy w tych dziedzinach było bardzo dużo zmian, a wiele bardzo kontrowersyjnych. (...) brak reakcji na problemy w pracy prokuratorskiej wpłynęły również na ogromne zniechęcenie prokuratorów do przystępowania w szeregi ZZPiPP RP, a duża ilość prokuratorów zaczęła składać rezygnację”. Zrezygnowało m.in. trzech członków Rady Głównej.

– Szeregowych prokuratorów zniesmaczyły błyskawiczne awanse prokuratora Skały do Prokuratury Krajowej i wiceprzewodniczącego Tomasza Salwy do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po wyborach nagle się okazało, że nie ma już żadnych patologii, żadnych negatywnych aspektów w pracy prokuratora, nie ma nacisków na niezależność, mobbingu. Tymczasem w porównaniu z obecnymi czasami naciski na niezależność prokuratorów były dziecinadą. Doszło do tego, że projekt Prawo o prokuraturze likwidujący wszystkie dobre rozwiązania, o które wcześniej związek mozolnie przez wiele lat walczył, został przez Radę Główną pod przewodnictwem Jacka Skały zaopiniowany pozytywnie – wskazuje jeden ze zbuntowanych prokuratorów. Dodaje, że podejmowanie uchwał, w których chwali się ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i krytykuje będącego z nim z konflikcie premiera Mateusza Morawieckiego, było uwikłaniem związku zawodowego w wewnętrzne rozgrywki rządu. ©℗

opinia

Oskarżenia są kuriozalne

Jacek Skała przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratry

Oskarżenia o sabotowanie walki o podwyżki są, delikatnie mówiąc, nieporozumieniem. Walka o podwyżki dla pracowników prokuratury toczy się od 2011 r. W tym czasie Związek był organizatorem kilkunastu akcji protestacyjnych. Oddawanie krwi było tylko jednym z elementów.

Podział środków na podwyżki w prokuraturze w równej kwocie 450 zł był wypadkową woli pracowników reprezentowanych przez Związek. Opowiedziało się za nim 90 proc. z nich. Równanie dysproporcji w zarobkach to zadanie nowej ustawy o pracownikach sądów i prokuratur, której niestety nie udało się przyjąć. Jej uchwalenie będzie kluczowym postulatem związku w nowej kadencji Sejmu.

Zarzuty łamania statutu również są kuriozalne. Wszystkie stanowiska związku są niezwłocznie publikowane i przekazywane do jego członków, a przebieg każdego posiedzenia jest protokolarnie utrwalany.

Wyjątkowo nietrafione są zarzuty niedbania o interesy prokuratorów. To właśnie w ostatnich latach udało się wprowadzić tzw. obowiązkowy referat. Od 4 lat każdy prokurator ma obowiązek prowadzenia postępowań i występowania przed sądem w charakterze oskarżyciela publicznego. W rezultacie odciążono prokuratury rejonowe, o czym świadczy wzrost liczby postępowań prowadzonych w prokuraturach regionalnych i okręgowych z 12 do 42 tysięcy rocznie. Udało się wprowadzić specjalizację, obniżono wiek przechodzenia w stan spoczynku, wprowadzono dodatki dla sędziów dyscyplinarnych i wreszcie w wyniku naszej inicjatywy uchylono wadliwe zmiany w procesie karnym wprowadzone pod hasłem kontradyktoryjności. ©℗

>>> Czytaj też: Jak wielu Polaków należy do związków zawodowych? Najnowszy sondaż CBOS