Impeachment bez iskry. Pozycja Trumpa się nie zmieniła

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
24 listopada 2019, 09:20
Donald Trump  3
Donald Trump /ShutterStock
Wzmożenie demokratów nie przekłada się na osłabienie prezydenta.

Pierwsze publiczne przesłuchania świadków w ramach przygotowań do najbardziej zawiodły stacje telewizyjne. Nawet jak na czasy, w których śledzenie wieczornych wiadomości dawno przestało być doświadczeniem narodowym, wyniki oglądalności były bardzo rozczarowujące. W pierwszym tygodniu łącznie ok. 13 mln Amerykanów śledziło grillowanie urzędników znających kulisy osławionej rozmowy prezydenta USA z przywódcą Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Ta telefoniczna pogawędka z gratulacjami z okazji wyborczego zwycięstwa Zełenskiego miała nieoczekiwanie przerodzić się z 30-minutowe negocjacje w sprawie transakcji wiązanej, o czym zaalarmował Kongres anonimowy pracownik CIA. Demokraci zdobyli dzięki temu dowody, że Trump nie tylko kłamie, mataczy i prowadzi odrażającą w ich oczach politykę. W stenogramie rozmowy z ukraińskim liderem dopatrzono się znamion próby skorumpowania zagranicznego przywódcy. Co stało się przyczynkiem do rozpoczęcia pod koniec września formalnej procedury postawienia gospodarza Białego Domu w stan oskarżenia.

Szef administracji USA rzekomo naciskał na Zełenskiego, aby zdobył haki na jego najpoważniejszego rywala w wyścigu o prezydenturę w 2020 r., byłego wiceprezydenta Joego Bidena. Syn Bidena, Hunter, w przeszłości pełnił funkcję dyrektora w ukraińskim koncernie energetycznym Burisma. Jego rola była podobna do tej, jaka zwykle przypada znanym nazwiskom w firmach należących do wschodnich oligarchów: miał podrasować wizerunek spółki, ułatwiać kontakty za granicą, przyciągnąć inwestorów. Choć przyjęcie lukratywnej posady w firmie, nad którą wisiały zarzuty prania pieniędzy i oszustw podatkowych, wygląda co najmniej etycznie wątpliwie, nie ma dowodów na to, że Biden junior był uwikłany w proceder łapówkarski. Ani że senior wykorzystał urząd wiceprezydenta, aby wyciszyć aferę syna – a tak właśnie twierdzi Trump. Nie umie też zrozumieć, co było niewłaściwego w tym, że poprosił przywódcę obcego państwa o osobistą przysługę. A już zwłaszcza zaprzecza, aby uzależnił uruchomienie pomocy wojskowej dla Kijowa i zaproszenie Zełenskiego do Białego Domu od wszczęcia dochodzenia w sprawie kryminalnej aktywności Bidenów na Ukrainie, jak mu się zarzuca.

>>> Czytaj też: Trump rozważy zeznania w śledztwie Kongresu. "Nie zrobiłem nic złego"

Ponieważ cała prezydentura Trumpa była dotąd idealnym materiałem do infotainmentowej obróbki, wielu spodziewało się, że przesłuchania dyplomatów przed komisją Izby Reprezentantów będą jak jeden z finałowych odcinków popularnego reality show. Tymczasem okazało się, że najlepsze momenty miały jednak miejsce na początku sezonu, kiedy kreatywność producentów była na wznoszącej. W czerwcu 2017 r. senackie przesłuchania byłego dyrektora FBI Jamesa Comeya, który stracił funkcję, gdy odmówił umorzenia śledztwa w sprawie powiązań Trumpa z Rosjanami, oglądało 19,5 mln osób – ponad 6,5 mln więcej niż maglowanie biurokratów wtajemniczonych w feralną rozmowę telefoniczną. Były szef służb zrelacjonował wtedy przebieg krępującego obiadu w Białym Domu, po którym dopiero co zaprzysiężony prezydent zasugerował mu, że zostawi go na stanowisku, jeśli przyrzeknie być lojalnym.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj