Na Kidawę-Błońską w pierwszej turze zagłosowałoby 23 proc. wyborców, a na Jaśkowiaka 16 proc. Korzysta na tym Władysław Kosiniak-Kamysz, który w drugim wariancie ma poparcie 15 proc.

W dwóch scenariuszach sondażu pokazaliśmy także dwóch kandydatów Lewicy – Roberta Biedronia i Adrian Zandberga. Lepszy wynik osiągnął ten ostatni. Nie zmienia to jednak ogólnego układu sił. W obu wariantach do drugiej tury wchodzi kandydat PO, ale ostatecznie wygrałby ją Andrzej Duda. Zapowiadana frekwencja to 61 proc., czyli taka jak w ostatnich wyborach parlamentarnych.

– Jaśkowiak spełnia desygnat, że każdy kandydat PO mógłby mieć wynik na poziomie kilkunastu procent – mówi politolog, prof. Antoni Dudek. Jego zdaniem na dziś większe szanse przekonania delegatów ma Kidawa-Błońska, w którą Grzegorz Schetyna sporo zainwestował. – Wydaje mi się, że Kidawa-Błońska pokona Jaśkowiaka w prawyborach, po czym może zacząć tracić w sondażach, a na tym skorzystałby przede wszystkim Władysław Kosiniak-Kamysz. W najgorszym dla PO scenariuszu Kosiniak-Kamysz wręcz wyprzedzi Kidawę-Błońską, która może nie wytrzymać wyczerpującego tempa kampanii, może popełnić proste błędy, takie jak słynna wypowiedź o lewicy, i niekoniecznie przyciągnąć w tak dużym stopniu elektorat kobiecy – ocenia prof. Dudek.

Nasz sondaż pokazuje także, że spośród kandydatów lewicowych na lepszy wynik może liczyć Adrian Zandberg po głośnym wystąpieniu w Sejmie do exposé premiera zapowiadającym twardy lewicowy kurs. – Ta sytuacja jest również korzystna dla Kosiniaka-Kamysza, bo w trakcie kampanii Biedroniowi łatwiej byłoby docierać do centrowego wyborcy niż Zandbergowi – podkreśla Dudek.

>>> Czytaj też: Bodnar: Dobrze, by następnego RPO wyłoniły organizacje pozarządowe [WYWIAD]