Toksyczny układ znaczeń. Kto zdobywa władzę nad wyobraźnią ludzi, zdobywa przewagę nad przeciwnikiem

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
19 stycznia 2020, 13:33
Polityka
Polityka/ShutterStock
Ten, któremu uda się podstawić swoje przenośnie w miejsce tych wcześniej użytkowanych przez ludzkie umysły, zdobywa znaczącą przewagę nad oponentami. PiS jest w tym mistrzem
4420389-u74eb4-dobra-zmiana-p.jpg
Katarzyna Kłosińska, Michał Rusinek, „Dobra zmiana, czyli jak się rządzi światem za pomocą słów”, Znak 2019

Władza nad językiem – kontrolowanie społecznej i politycznej rzeczywistości za pomocą słów – kojarzy się nam z powieścią „Rok 1984” George’a Orwella bądź innymi dziełami kultury wymierzonymi w totalitarne utopie wszelkiej maści, z reportażami z Korei Północnej, ewentualnie (w formie bardziej tragikomicznej) z partyjnym ględzeniem rodem z PRL-u. Po transformacji ustrojowej rozsmakowaliśmy się w wolności słowa i w przekonaniu, że nikt już nie będzie w stanie narzucić nam jednolitej narracji i wizji świata, bo zmieniliśmy jego architekturę. To była, rzecz jasna, iluzja: lata 90. przemawiały perswazyjnie narzeczem reklamy, ucząc nas neoliberalnego kapitalizmu, bycia konsumentem, dyspozycyjności i elastyczności, mamiąc nas emeryturą pod palmami, potępiając roszczeniowość, strasząc pijanym i wykolejonym pegeerem, stępiając w nas wrażliwość na ludzką krzywdę. Ciekaw jestem, czy istnieje jakiś spójny słownik ówczesnej propagandy sukcesu – w każdym razie byłby fascynującą lekturą.

4420373-u74ed5-pancerna-brzoza-20-p.jpg
Galopujący Major, „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, Krytyka Polityczna 2019

Innymi słowy, władza nad językiem to pole działania zbyt cenne, by leżało odłogiem. Wszystko to jednak przez lata odbywało się w miarę dyskretnie, bez jasno sformułowanych ośrodków nadawczych, w bardzo ogólnie sformułowanym kontekście postępu cywilizacyjnego i powrotu do Europy. Oczywiście wśród wielu konkurujących dyskursów praktycznie od początku transformacji wybrzmiewał również ten prawicowy, postromantyczny, katolicki, nacjonalistyczny, wpatrzony w przeszłość, wzywający do zemsty i rozliczeń – dobijał się do mainstreamu, zawsze jednak był głosem mniejszościowym i niejednorodnym (nawet jako głos rządu w latach 2005–2007).

>>> Czytaj też: Jak to się stało, że potężna Europa doznała w XX wieku tak ogromnego upadku?

Wydaje się, że jako społeczeństwo byliśmy nieprzygotowani na to, co się wydarzyło w 2015 r. i w latach późniejszych – owa rozpaczliwa bezradność obejmuje wiele sfer, o których trudno tu szerzej rozprawiać; ktoś bardziej złośliwy ode mnie mógłby powiedzieć, że była to kara boska za pychę oraz ogólny brak wyobraźni i empatii.

Z punktu widzenia tego tekstu najistotniejszy wydaje się inny brak: brak szczepionki na skonsolidowany, domknięty, przemyślany model patriotyzmu, jaki po 2015 r. zaprezentowała prawica pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego. Szeroko – i błyskotliwie – pisze o tym Marcin Napiórkowski w książce „Turbopatriotyzm” (Czarne 2019), wskazując, że PiS (z przybudówkami) zawdzięcza swój sukces zarówno odwołaniu się do skrajnie prawicowej retoryki brutalnego wykluczania wrogów, mitu wiecznego powrotu i obsesji niepodległościowej, jak i rozwinięciu „godnościowego” programu pozytywnego oraz nabyciu umiejętności korzystania z rozwiązań właściwych dotąd „obozowi postępu” (biegłość w posługiwaniu się mediami społecznościowymi, przekierowanie strumienia pieniędzy z państwowych spółek na własne potrzeby). I nie ma znaczenia to, że – o czym warto nieustająco przypominać – PiS uprawia politykę ultraliberalną, przerzucając za pomocą uniwersalnych świadczeń odpowiedzialność za funkcjonowanie podstawowych usług społecznych z państwa na obywateli (chcesz lepszej szkoły dla swojego dziecka? Zapłać – daliśmy ci pieniądze. Nie chcesz stać w kolejce do lekarza? Zapłać – dostałeś kasę. Chcesz pomocy przy opiece nad starzejącymi się rodzicami? Płać – masz od nas forsę). Tym, co ma znaczenie, jest metaforyczny język, którym prawica pragnęłaby zacementować swoją hegemonię.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj