Izrael: Rozpoczęły się wybory parlamentarne - trzecie w ciągu niespełna roku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 marca 2020, 06:55
Trzecie w ciągu niespełna roku wybory parlamentarne rozpoczęły się w poniedziałek rano w Izraelu. Dla oskarżonego o korupcję premiera Benjamina Netanjahu to polityczne "być albo nie być". Największym rywalem prawicowego Likudu jest centrolewicowy sojusz Benny'ego Gantza.

Po poprzednich przedterminowych wyborach do 120-miejscowego Knesetu w kwietniu i we wrześniu 2019 r. zarówno Likud Netanjahu, jak i centrolewicowy sojusz Niebiesko-Biali Gantza zdobyły podobną liczbę mandatów; żaden z tych dwóch liderów wraz z potencjalnymi sojusznikami nie zdołał sformować koalicji i według sondaży podobny scenariusz oczekiwany jest także tym razem.

Aby sformować rząd, trzeba mieć w Izraelu zdolność utworzenia koalicji liczącej przynajmniej 61 deputowanych. Według ostatnich przedwyborczych sondaży blok prawicy z Netanjahu na czele może liczyć na 56-58 mandatów, a blok centrolewicy Gantza i ewentualnie partii arabskich może wspólnie uzyskać 56-57 mandatów. Sam Likud i sami Niebiesko-Biali idą łeb w łeb i mogą liczyć na 33 mandaty każdy lub Likud na 35, a Niebiesko-Biali na 33 - wynika z dwóch ostatnich sondaży opublikowanych przed wyborami.

Przy formowaniu koalicji Netanjahu może liczyć na poparcie swoich tradycyjnych sojuszników, czyli innych partii prawicowych i religijnych. Są to: Zjednoczony Judaizm Tory (UTJ - Jahadut Hatora) – blok skupiający ortodoksyjne partie religijne, który może zdobyć siedem mandatów, Sefardyjska Partia Strażników Tory (Szas) – partia ortodoksyjnych Żydów sefardyjskich (osiem mandatów) oraz Jamina (Prawica) - powstały przed wrześniowymi wyborami sojusz partii prawicowych i skrajnie prawicowych (7-9 mandatów).

Z kolei Gantz skupia wokół siebie elektorat centrowy i lewicowy. Powstała w styczniu br. wspólna lista Izraelskiej Partii Pracy (Awoda), centrowo-socjalnej partii Geszer i lewicowej partii Merec uzyskiwała w sondażach dziewięć mandatów. Niebiesko-Biali mogą także zostać wsparci przez Zjednoczoną Listę, czyli wspólną listę czterech partii arabskich, której w sondażach dawano 14-15 mandatów.

Języczkiem u wagi jest znów Nasz Dom Izrael (Israel Beiteinu) Awigdora Liebermana, która reprezentuje kombinację "jastrzębich" poglądów w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz świeckich poglądów w sprawach religijno-świeckiego rozdziału państwa. Ugrupowanie to może liczyć na siedem mandatów i uważa się, że może przełamać parlamentarny impas w Izraelu.

W historii parlamentaryzmu Izraela jeszcze żadna partia nie uzyskała w wyborach większości bezwzględnej pozwalającej na samodzielne utworzenie rządu, dlatego gabinety koalicyjne są w tym kraju normą.

Do głosowania uprawnionych jest ok. 6,5 mln Izraelczyków.

Lokale wyborcze będą otwarte do godz. 22 czasu lokalnego (godz. 21 w Polsce). Pierwsze prognozy oczekiwane są po zamknięciu lokali wyborczych, a wyniki najwcześniej we wtorek rano. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj