Rekordowa produkcja energii z wiatru w Polsce w lutym 2020 r / Inne

Choć luty 2020 roku miał tylko 29 dni, to wiało na tyle mocno i stabilnie, że był to najlepszy w historii miesiąc dla operatorów farm wiatrowych zbudowanych w naszym kraju. Krajowe turbiny o łącznej mocy niemal 6 GW pracowały w minionym miesiącu ze średnią mocą niemal 3,1 GW, dostarczając odbiorcom w sumie ponad 2,1 TWh energii elektrycznej o wartości blisko 400 mln zł. Wieczorem 16 lutego padł też historyczny rekord godzinowej generacji wiatraków – pracowały z mocą 5,33 GW.

>>> Czytaj również: Kto wybuduje farmy na polskim morzu? I czy potrzebna będzie opinia ABW?

Ponad 51 proc. wykorzystania mocy

Zimą turbiny wiatrowe w Polsce pracują średnio dużo intensywniej niż latem, co dobrze koreluje ze zwiększonym zapotrzebowaniem na energię elektryczną w tym okresie. Początek tego roku, za sprawą kilku potężnych frontów atmosferycznych przechodzących nad Europą, był jednak wyjątkowo wietrzny. Dlatego w lutym wykorzystanie mocy farm wiatrowych przekroczyło 51 proc. w stosunku do średniego wykorzystania mocy w całym 2019 roku na poziomie 27 proc.

Reklama

Ceny spadły do najniższego poziomu od dwóch lat.

>>> Czytaj również: Energia jądrowa w Polsce? Kurtyka: Chcemy, by była składnikiem miksu energetycznego

Dzięki pokryciu przez wiatraki ok. 15 proc. lutowego zapotrzebowania na moc całego kraju, hurtowe ceny energii elektrycznej istotnie spadły. Średnia ważona cena indeksu spot (IRDN) Towarowej Giełdy Energii stopniała do 170 zł/MWh, w stosunku do ok. 250 zł/MWh w połowie minionego roku. To poziom niewidziany na polskiej giełdzie od przełomu 2017 i 2018 roku.

Wiatr wypchnął energię z importu

Zwiększona generacja turbin wiatrowych istotnie ograniczyła także import energii elektrycznej. Luty zamknęliśmy najniższym od pół roku poborem energii od sąsiadów, wynoszącym 1,5 TWh, przy imporcie handlowym netto na poziomie 0,8 TWh. Zestawienie lutowej produkcji energii w farmach wiatrowych z importem wyraźnie pokazuje, że gdy wiatraki się nie kręciły, w ruch szły najstarsze bloki węglowe, o bardzo wysokich kosztach paliwa i emisji CO2, w wyniku czego ceny prądu na giełdzie rosły, a przez to importowaliśmy znacznie więcej energii od sąsiadów. W wietrzne dni miejsca na import było znacznie mniej.

Dlaczego rząd kontraktuje nowe farmy i planuje… ich złomowanie? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl