Im wcześniejsza izolacja, tym mniej zgonów. Bierzmy przykład z Chin, a nie z Europy

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
13 marca 2020, 06:45
koronawirus
koronawirus/ShutterStock
Kraje, które nie zwlekają z podejmowaniem decyzji o środkach zabezpieczających przed rozprzestrzenianiem się epidemii, mogą zredukować liczbę przypadków zakażonych – a także zgonów – nawet dziesięciokrotnie.

Autor Tomas Pueyo, biznesmen z Doliny Krzemowej, w serwisie Medium przeanalizował dostępne dane nt. . I choć nie jest epidemiologiem, jego wpis bardzo szybko zyskał popularność w sieci i mediach społecznościowych. Jakie wnioski wysnuł Pueyo? „się zbliża. To kwestia dni: masz tydzień lub dwa. Kiedy nadejdzie, . Pacjenci będą okupować łóżka na korytarzach. Wyczerpani pracownicy służby zdrowia będą musieli decydować, który pacjent dostanie tlen, a który umrze. Jedyny sposób, by temu zapobiec, to – już dzisiaj”. Pueyo nawołuje do : jak najwięcej ludzi powinno zostać w swoich domach i nie spotykać się z innymi.

“With the number of known #coronavirus cases today in South Korea, Italy, Iran, France, Spain and the US, Wuhan was already in lockdown.”

Read why every day we wait to make decisions is costlier that’s the previous:https://t.co/6hX74wiZgF

Tomas Pueyo (@tomaspueyo) March 10, 2020

Analizując wykresy przedstawiające dzienną oficjalną liczbę przypadków (dane sprzed kilku dni) w prowincji Hubei autor zwraca uwagę na to, jak bardzo różni się od . Chińskie władze ustaliły je dopiero pytając pacjentów podczas diagnozy o to, kiedy nastąpiły pierwsze objawy. Według dostępnych danych 21 stycznia liczba nowych zdiagnozowanych przypadków sięgała ok. 100 nowych przypadków. W rzeczywistości tego dnia pojawiło się 1500 nowych zakażeń – liczba ta rośnie wykładniczo. Dwa dni później, władze zamknęły Wuhan. W tym momencie liczba zdiagnozowanych nowych przypadków wynosiła ok. 400 dziennie. W rzeczywistości tego dnia było 2500 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Następnego dnia kolejne 15 miast w prowincji Hubei zostało zamkniętych. Mniej więcej od tego momentu liczba prawdziwych przypadków przestaje rosnąć (liczba oficjalnych przypadków wciąż rosła wykładniczo dlatego, że już zakażeni pacjenci mieli coraz silniejsze objawy i coraz częściej trafiali do lekarza). Reszta regionów w Chinach była dobrze skoordynowana przez rząd centralny, więc podjęli oni natychmiastowe i drastyczne działania – już pod koniec stycznia. Dzięki temu wszystkie prowincje zatrzymały koronawirusa zanim się rozprzestrzenił.

>>> Czytaj też: Minister zdrowia ogłasza stan zagrożenia epidemicznego w Polsce. Co to oznacza?

Tomas Pueyo przygotował dwa modele, które pomagają , a nie tylko zdiagnozowanych (bierze pod uwagę liczbę zgonów, współczynnik umieralności i ).

Oficjalnie we Francji jest obecnie ok. 2300 przypadków koronawirusa i 48 ofiar śmiertelnych. Licząc według metod Pueyo, prawdziwa liczba zachorowań na koronawirus we Francji wynosi obecnie prawdopodobnie od 24 tys. nawet do 140 tys. Przy 300 przypadkach zakażeń w regionie Île-de-France, całkowita liczba przypadków w Paryżu i jego obrzeżach może już przekraczać dziesiątki tysięcy. Podobnie jest w Hiszpanii (ok. 1200 przypadków zakażeń, ok. 30 zgonów).

Biorąc pod uwagę liczbę przypadków zakażenia koronawirusem w krajach takich jak , , , , , czy . Prowincja Hubei pod względem ludności jest większa od Hiszpanii, a mniej więcej wielkości Francji.

Według analiz w krajach, które są przygotowane, wskaźnik śmiertelności wyniesie od 0,5 proc. do 0,9 proc. W krajach, w których nie okiełzna się epidemii i gdzie służba zdrowia będzie przeciążona, wskaźnik śmiertelności będzie wahał się pomiędzy 3 proc. a 5 proc. Kraje, które działają szybko, mogą zredukować liczbę przypadków zakażeń i zgonów nawet dziesięciokrotnie.

Już teraz trwa – nie da się jej wyeliminować, możemy jedynie zmniejszyć jej wpływ. Wzorowym przykładem, jakie środki należy podjąć w sytuacji kryzysu epidemiologicznego, jest Tajwan. Jak pisze Tomas Pueyo, celem nie jest wyeliminowanie epidemii koronawirusa, ale rozłożenie skutków w czasie – by z przypadkami radzić sobie znaczni lepiej, obniżając wskaźnik śmiertelności i czekając na moment, gdy społeczeństwo będzie mogło się zaszczepić. Im więcej przypadków „odkładamy na później”, tym lepiej może funkcjonować system opieki zdrowotnej i tym niższa jest śmiertelność.

Jak to osiągnąć? Zachować dystans. Jedynym sposobem na rzeczywiste ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa jest pozostanie w domach. Zostało to już udowodnione w przeszłości: w 1918 roku, w czasie .

By zatrzymać wirus, należy wszystkie przypadki zidentyfikować, kontrolować i odizolować. Kraje takie jak Singapur, Hong Kong, Japonia czy Tajwan obrały właśnie tę taktykę: szybko ograniczyły napływające z zagranicy osoby, identyfikują chorych, natychmiast ich izolują, używają optymalnego sprzętu ochronnego, aby chronić swoich pracowników służby zdrowia, kontrolują ich kontakty, poddają ich kwarantannie. USA i Europa dopiero zaczynają podejmować te środki – w wielu krajach za późno.

Z danych WHO wynika, że na świecie odnotowano od 31 grudnia 2019 r. do 12 marca 2020 r. 125 tys. 518 potwierdzonych przypadków COVID-19, w tym 4617 zgonów.

>>> Czytaj też: W przyszłym tygodniu ruszy produkcja maseczek w Polsce. Pilotażowe produkty już są

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj