Brutalna inżynieria. Pandemia może zmienić nasze relacje społeczne

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
29 marca 2020, 19:07
Tak gwałtowne zaburzenie rytmu społecznej rutyny, indywidualnych nawyków, a nawet ewolucyjnie zakodowanej potrzeby kontaktów z innymi ludźmi w dłuższej perspektywie może trwale i całkowicie odmienić nasz sposób życia.

We wrześniu 1918 r., gdy cała Ameryka szykowała huczne parady, by zagrzać naród do wsparcia wysiłku wojennego, w bazach marynarki na Wschodnim Wybrzeżu bakteriolodzy i specjaliści chorób zakaźnych bezradnie obserwowali, jak młodzi żołnierze dusili się krwawą pianą tryskającą im z ust. Korytarze oraz przedsionki lazaretów zapychały się rozstawianymi naprędce polówkami, znad których roznosiły się świdrujące odgłosy mokrego kaszlu. Setki poborowych, którzy jeszcze niedawno z łatwością znosili trudy musztry oraz ćwiczeń, leżały teraz na brudnej od krwi i fekaliów pościeli.

Krótko po przyjęciu do szpitala na policzkach młodych pacjentów wykwitały ciemnosine plamy, które z godziny na godzinę rozlewały się po całej twarzy; pokrywały usta, powieki, uszy i palce, a w skrajnych przypadkach całe ciało. Był to znak, że obrzęknięte płuca przestały radzić sobie z dostarczaniem tlenu do krwi. Chory czasem jeszcze dyszał kilka godzin, nim, wijąc się w agonii, umierał.

Pozostałą część tekstu możesz przeczytać w piątkowym weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj