Największe aglomeracje są gospodarczymi silnikami naszego kraju. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, czy przez 16 lat rozwijały się one znacznie szybciej niż pozostała część Polski.
Czeka nas Polska dwóch prędkości? / Media

W szeroko pojętej publicystyce dość często pojawia się podział na „Polskę wielkomiejską” i „Polskę powiatową”. Można go traktować nie tylko w kategoriach społecznych. Dane statystyczne pokazują bowiem, że rozwój największych aglomeracji przebiega nieco inaczej niż w przypadku pozostałej części kraju. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili porównać tempo wzrostu gospodarczego największych polskich aglomeracji i reszty kraju. Warto też sprawdzić, jak przebiegają zmiany demograficzne, które mogą być większym problemem niż obecny dystans gospodarczy między metropoliami i pozostałą częścią Polski.

Reklama

Do 2016 r. aglomeracje rozwijały się szybciej niż reszta kraju

Informacje dotyczące tempa wzrostu gospodarczego zwykle są podawane w skali poszczególnych państw. Taki poziom ogólności czasem bywa niewystarczający. Na całe szczęście, nieliczne instytucje publikują również dane na temat tempa wzrostu PKB aglomeracji. Odpowiednie statystyki znajdziemy między innymi w bazie danych OECD. Wspomniana instytucja podaje na przykład średnioroczne tempo wzrostu gospodarczego w latach 2000 - 2016. Konieczność wykonania odpowiednich obliczeń tłumaczy duże opóźnienie czasowe związane z publikacją informacji na temat regionalnego wzrostu gospodarczego.

Dane OECD wskazują, że przez 16 lat (2000 r. - 2016 r.) dziesięć największych polskich aglomeracji o liczbie ludności przekraczającej 500 000 osób (najszybciej rozwijające się miasta w Polsce), rosło w średnim tempie 3,9 proc. rocznie. Wynik dotyczący pozostałej części kraju (3,5 proc.) był niższy. Nie stanowi to jednak dużego powodu do obaw, bo na tle innych państw OECD nasz kraj cechuje się dość małą przewagą aglomeracji pod względem tempa wzrostu PKB. W ramach porównania, warto podać przykład Czech (aglomeracja praska - 3,4 proc., pozostała część kraju - 2,1 proc.).

Informacje prezentowane na poniższym wykresie wskazują również, że szybsze tempo wzrostu gospodarczego aglomeracji (względem reszty kraju) jest światową normą. W latach 2000 - 2016 wyjątek stanowiło tylko siedem analizowanych państw (Australia, Austria, Łotwa, Meksyk, Niemcy, Portugalia i Szwajcaria).

Przez 16 lat przodowała aglomeracja wrocławska i krakowska

Po dokładniejszym przeanalizowaniu danych OECD, eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwrócili uwagę, że tempo wzrostu gospodarczego krajowych aglomeracji przez 16 lat (2000 r. - 2016 r.) było dość zróżnicowane. Poszczególne obszary cechowały się następującym tempem średniorocznego wzrostu PKB:

  • aglomeracja warszawska - 4,4 proc.
  • aglomeracja krakowska - 4,8 proc.
  • aglomeracja łódzka - 3,6 proc.
  • aglomeracja wrocławska - 5,1 proc.
  • aglomeracja poznańska - 4,0 proc.
  • aglomeracja trójmiejska - 4,1 proc.
  • aglomeracja katowicka (górnośląska) - 3,3 proc.
  • aglomeracja lubelska - 3,7 proc.
  • aglomeracja bydgoska - 3,0 proc.
  • aglomeracja toruńska - 3,1 proc.
  • aglomeracja rzeszowska - 4,6 proc.

W kontekście powyższych danych, na wyróżnienie zasługują nie tylko bardzo dobre wyniki aglomeracji wrocławskiej i krakowskiej. Dobrze wypadła również stosunkowo mała aglomeracja rzeszowska. Martwić mogą natomiast wyniki dotyczące aglomeracji bydgoskiej, toruńskiej oraz górnośląskiej.

Migracja może zróżnicować tempo wzrostu / Media

Migracja może zróżnicować tempo wzrostu gospodarczego

Omawiane wcześniej dane OECD nie wskazują na istnienie bardzo dużej luki dotyczącej tempa wzrostu gospodarczego aglomeracji i reszty Polski. Warto jednak pamiętać, że taka luka może narastać w przyszłości. Argument stanowi poniższa mapa przedstawiająca gminy z prognozowanym przyrostem liczby ludności o ponad 10 proc. do 2030 r. Obszary zaznaczone na mapie nieprzypadkowo pokrywają się z terenami o wzmożonej aktywności budownictwa mieszkaniowego (przykłady: powiat poznański, powiat legionowski i powiat wrocławski). Trzeba zadać sobie pytanie, czy przyciągnięcie młodych pracowników przez gminy otaczające największe miasta, w przyszłości nie zwiększy dystansu między rosnącymi aglomeracjami oraz wyludniającą się i coraz starszą „Polską powiatową”.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

>>> Czytaj też: Spełniają się negatywne scenariusze. Morawiecki: Nie jest wykluczone, że dynamika PKB będzie poniżej zera