Gubernator Tokio Yuriko Koike poprosiła sześć rodzajów instytucji, aby od soboty zawiesiły działalność. Są wśród nich uniwersytety, szkoły przygotowujące do egzaminów, kluby sportowe, teatry, galerie i niektóre sklepy.

Władze miasta poproszą również restauracje i bary izakaya, oferujące przekąski i napoje wyskokowe, aby obsługiwały gości tylko w godz. 5-20, a na godzinę przed zamknięciem przestawały serwować alkohol.

Otwarte pozostaną natomiast sklepy z towarami codziennej potrzeby, w tym sklepy spożywcze, a wychodzenie na zakupy i wizyty w szpitalach nie będą ograniczone – zaznaczyła Koike, apelując do mieszkańców, aby nie gromadzili produktów na zapas.

Liczba przypadków koronawirusa w Japonii wzrosła w czwartek do prawie 5,5 tys., a 108 zakażonych pacjentów zmarło. W Tokio w czwartek zgłoszono 181 nowych infekcji, a w środę – 144.

Gubernatorzy mogą zacieśniać środki prewencji dzięki stanowi wyjątkowemu, wprowadzonemu we wtorek przez premiera Japonii Shinzo Abego w Tokio i sześciu innych prefekturach. Przepisy nie przewidują jednak kar za niepodporządkowanie się zaleceniom dotyczącym wstrzymania działalności firm czy niewychodzenia z domów.

Reklama

Koike zapowiedziała, że małe i średnie przedsiębiorstwa, które wypełnią zalecenia, będą mogły otrzymać dotacje w wysokości 500 tys. jenów (ok. 4,6 tys. dolarów) – podała NHK.

Tymczasem władze w prefekturze Kioto poprosiły o wprowadzenie stanu wyjątkowego również w ich regionie. Wezwały przy tym turystów, aby na razie tam nie przyjeżdżali. „Apeluję do wszystkich osób, które kochają Kioto, i do turystów z całego świata: dopóki ta sytuacja się nie skończy, aby chronić siebie i swoje rodziny, proszę powstrzymać się od odwiedzania Kioto” - powiedział burmistrz miasta Kioto Daisaku Kadokawa, cytowany przez agencję Reutera.

Andrzej Borowiak (PAP)