Nowy projekt Apple i Google ma pomóc w tropieniu koronawirusa

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 kwietnia 2020, 10:28
Amerykańskie giganty technologiczne z Doliny Krzemowej Apple i Google uruchomiają nowy system pozwalający śledzić jak rozprzestrzeniania się koronowirus. Budują oprogramowanie na smartfony, które informowałyby o kontaktach z osobami zakażonymi SARS-Cov-2.

Ogłoszony w piątek projekt rywalizujących ze sobą na ogół firm ma pozwolić na przekazywanie informacji o rozchodzeniu się koronawirusa agencjom rządowym i zdrowotnym przy wykorzystaniu technologii Bluetooth Low Energy.

„Mamy nadzieję wykorzystać moc technologii, aby pomóc krajom na całym świecie spowolnić rozprzestrzenianie się COVID-19 i przyspieszyć powrót do życia codziennego” – głosi wspólne oświadczenie Apple i Google.

Firmy zapowiedziały połączenie wysiłków, aby urządzenie było gotowe w ciągu kilku miesięcy. Ma być wbudowane w systemy operacyjne miliardów samrtfonów iPhone wykorzystujących system operacyjny IOS i smartfonów pracujących na systemie Android na całym świecie.

Za pomocą systemu . Wysyłaliby też elektronicznie ostrzeżenia do innych zbliżających się do nich ludzi.

Według firm dane poszczególnych użytkowników byłyby przechowywane w ich telefonach i wykorzystywane wyłącznie do śledzenia kontaktów przez instytucje zdrowia publicznego.

Eksperci są podzieleni co do użyteczności metody. Z jednej strony pojawiają się opinie, że może być jedną z najbardziej obiecujących dla ograniczania rozprzestrzeniania COVID-19. Inne zdanie na ten temat mają naukowcy z Uniwersytetu Duke.

„Można wątpić, czy aplikacje w telefonach komórkowych rejestrujące bliskość kontaktów między osobami mają odpowiednie zdolności lub zastosowanie, aby służyć z pożytkiem zdrowiu publicznemu” – głosi ich oświadczenie.

Jak podkreślił dziennik „New York Times” projekt może też rodzić pytania co do ochrony prywatności. Zwłaszcza że Google stał się przedmiotem dociekań w sprawie gromadzenia danych osobowych w celach reklamy internetowej. Krytycy twierdzą, że tego rodzaju systemy umożliwiają inwazyjny nadzór cyfrowy.

Google i Apple zapewniają, że projekt chroni prywatność użytkowników smartfonów. Muszą wyrazić zgodę, aby z niego korzystać.

„Prywatność, przejrzystość i zgoda mają ogromne znaczenie w tych staraniach i pragniemy zbudować (system) w porozumieniu z zainteresowanymi stronami” – stwierdza oświadczenie firm.

Jennifer Granick, doradczyni ds. inwigilacji i cyberbezpieczeństwa Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich (ACLU) uznała, że te kroki w zakresie prywatności wydają się „łagodzić najgorsze ryzyko związane z prywatnością i centralizacją”. Jak dodała „jest jeszcze miejsce na poprawę”.

>>> Polecamy: Oficjalne dane są drastycznie zaniżone. Wykryto tylko 6 proc. zakażeń koronawirusem [BADANIE]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj