W moim życiu nie ma żadnego heroizmu. Zawsze jest coś do zrobienia, to robię. I już
Takie miałam plany, że jak się to skończy, to będę spać i spać.
Na razie średnio, ale to dopiero pierwsze dni. Jeszcze się wyśpię.
Jesteśmy w izolacji. W poniedziałek miałam ostatni, poranny dyżur w DPS w Bochni, przekazałam obowiązki dominikanom z Krakowa. Po weekendzie mamy ostatnie testy i jeśli wszystko pójdzie dobrze, to wracamy do domu.
Dlatego sztab kryzysowy nas wycofał, choć wszyscy – osiem sióstr i ksiądz – gotowi byliśmy dyżurować dalej.
Naprawdę.
Zdejmowanie kombinezonu zajmowało mnóstwo czasu, a potem trzeba by nakładać zupełnie nowy, bo to przecież jednorazowe. Więc nie, bez wyjątków.
Nie ma takiej opcji!
No nie ma i już. Osiem godzin nie sikamy, więc nie pijemy, bo potem trzeba by korzystać z toalety.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Magazyn - eDGP
Zobacz
||
