Jakie będą konsekwencje koronawirusa dla miast? Trwa dyskusja w Kanadzie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
16 maja 2020, 12:29
Miasta na całym świecie dyskutują o zmianach w czasach po pandemii koronawirusa. Jedno z najważniejszych pytań w dużych miastach w Kanadzie dotyczy transportu miejskiego i zaufania pasażerów.

Według badania przeprowadzonego przez Uniwersytet Toronto, 69 proc. osób, które korzystały z transportu miejskiego w Toronto (TTC) do połowy marca, obecnie omija TTC. Z tej grupy , gdy wszystkie ograniczenia zostaną zniesione, ale 25 proc. chce czekać na szczepionkę przeciwko koronawirusowi. 82 proc. ankietowanych chce, by ograniczenia liczby podróżujących były egzekwowane, a 72 proc. czułoby się lepiej, gdyby współpasażerowie wkładali maski ochronne.

„Zmniejszenie obaw związanych z używaniem transportu miejskiego będzie krytyczne dla sukcesu lub niepowodzenia procesu powrotu do działania” - zwrócił uwagę szef Association for Canadian Studies Jack Jedwab, komentując inne badanie na temat korzystania z komunikacji miejskiej, przeprowadzone w kwietniu przez Leger Marketing. To badanie wskazywało, że nawet wśród Kanadyjczyków chcących wracać do pracy, ponad 38 proc. będzie obawiało się korzystać z metra, autobusu czy tramwaju.

Premier Ontario Doug Ford przedstawiając w czwartek plany stopniowego znoszenia restrykcji w prowincji zaapelował, by - o ile to możliwe - pracować w domu. Burmistrz Toronto John Tory w rozmowie z lokalną telewizją CP24 przyznał, że TTC to jedno z największych wyzwań dla miasta. Władze Toronto liczą, że powrót do pracy będzie stopniowy, a miasto chce ułatwić poruszanie się na piechotę i korzystanie z rowerów.

Pandemia oznacza dla systemów transportu miejskiego straty: np. TTC traci co tydzień 65 mln CAD w związku z brakiem pasażerów. W budżecie Toronto 32 proc. wpływów pochodzi z podatku od nieruchomości, prawie 20 proc. - z subwencji federalnej i prowincji, 9,4 proc. - z biletów TTC, ale w wydatkach ponad 15 proc. to transport miejski.

Canadian Urban Transit Association (CUTA- Kanadyjskie Stowarzyszenie Transportu Miejskiego), które zrzesza większość kanadyjskich systemów transportu miejskiego, przypomniało na początku maja, że w całej Kanadzie liczba podróżujących spadła o 90 proc.

Pod koniec kwietnia Federacja Kanadyjskich Miast poinformowała, że niedobór w miejskich budżetach może wynieść od 10 do 15 mld CAD i zwróciła się o pomoc do rządu federalnego. Kanadyjskie prawo nie zezwala miastom na deficyty budżetowe, a w orzeczeniu w sprawie wyborów miejskich w Toronto Sąd Apelacyjny Ontario stwierdził w 2019 r., że miasta są „tworzone przez legislację prowincji”. Także premier Kanady Justin Trudeau, pytany w środę o wsparcie federalne dla transportu miejskiego przypomniał, że pozostaje on w gestii prowincji, choć zapewnił o gotowości współpracy.

Kanadyjskie miasta podejmują obecnie decyzje uwzględniające mniejszy ruch samochodów. W Toronto grupa organizacji miejskich zaapelowała o stworzenie 100 km nowych ścieżek rowerowych. W Toronto, Markham i Hamilton przygotowywane są rozporządzenia pozwalające „poszerzyć” restauracje o sąsiednie chodniki i parkingi, aby klienci mogli zachowywać wymaganą odległość. W środę taką inicjatywę uchwalili radni Vancouver. Chętnie cytowane są przykłady z Europy, takie jak Paryż i Mediolan, gdzie poszerza się strefy tylko dla pieszych. W Montrealu, Calgary i Toronto zamykane są obecnie dla ruchu samochodów niektóre ulice, by zwiększyć przestrzeń dla pieszych.

Miasta wspierają też przenoszenie aktywności gospodarczej do internetu. Np. Toronto w ramach pomocy małym biznesom i artystom wyszło z inicjatywą ShopHERE, oferując pomoc w bezpłatnym stworzeniu trzech tysięcy sklepów przy wirtualnej Ulicy Głównej (Main Street).

Kanadyjskie miasta uczestniczą w pracach działającej od 2005 r. grupy C40, 96 miast z całego świata, w których mieszka 700 mln osób. Grupa powołała „zespół odbudowy” po COVID-19 i w ubiegłym tygodniu wystosowała apel, by nie powracać do „biznesu jak zwykle”, tylko skorzystać z pandemii i przebudować funkcjonowanie miast.

SecDev, firma z Ottawy zajmująca się cyberbezpieczeństwem, zauważa w raporcie z tego tygodnia, że COVID-19 niesie duże i niespodziewane konsekwencje dla miast. „Technologia sprawia, że można pracować, robić zakupy i spotykać się ze znajomymi pozostając w domu, więc idea przeprowadzki poza miasto ma właśnie swój czas (…) Pomimo strat w dochodach miasta przeżyją pandemię, niektóre przejdą dekoncentrację, a najsprytniejsze z nich wykorzystają obecną sytuację, by zbudować lepszą jakość na przyszłość” - napisali autorzy raportu, podkreślając, jak krytycznego znaczenia nabiera obecnie stabilność łączności internetowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj