"South China Morning Post": Pandemia pokazała globalne konsekwencje chińskiej cenzury

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 czerwca 2020, 18:55
Chiny
Chiny/ShutterStock
Cenzura w Chinach przestała być wyłącznie sprawą lokalną; pandemia koronawirusa pokazała globalne konsekwencje blokowania informacji na temat takich zagrożeń – ocenił hongkoński dziennik „South China Morning Post”.

Z oficjalnych danych wynika, że w Chinach jest ponad 850 mln użytkowników internetu, więcej niż w jakimkolwiek innym kraju. Większość z nich porusza się jednak tylko na ograniczonym obszarze sieci, gdzie wszelkie treści niepożądane lub niewygodne dla władz są cenzurowane.

„W kraju autorytarnym, takim jak Chiny, publiczna debata na wiele kluczowych tematów jest ograniczona, media są pod kontrolą państwa, a dysydenci i niezależni dziennikarze są stale uciszani” - powiedział wykładowca dziennikarstwa na Uniwersytecie Hongkongu Fu King-wa, który prowadzi projekt Weiboscope zajmujący się monitorowaniem cenzury na chińskiej platformie społecznościowej Weibo.

Badacze z Uniwersytetu w Southampton ocenili w marcu, że gdyby Chiny zdecydowanie zareagowały na Covid-19 o tydzień wcześniej, mogłyby zmniejszyć liczbę zakażeń o 66 proc. Natomiast stanowcza reakcja o trzy tygodnie wcześniej, na początku stycznia, mogłaby zredukować tę liczbę aż o 95 proc.

„Wczesne ostrzeżenia pozwalają rządom państw na podejmowanie szybkich działań (…) Znajdujemy dowody na to, że wpisy w mediach społecznościowych, zawierające takie ostrzeżenia, były cenzurowane, szczególnie na początkowym etapie pandemii” - powiedział Fu.

Na celowniku znaleźli się również niezależni dziennikarze. W lutym zniknęli dwaj dziennikarze obywatelscy, Chen Qiushi i Fang Bin, którzy informowali o sytuacji w mieście Wuhan, pierwotnym ognisku pandemii w Chinach. Wciąż nie wiadomo, co się z nimi stało – przypomina „SCMP”.

Z danych Weiboscope wynika, że odsetek usuwanych wpisów na Weibo rósł w momentach, gdy pojawiała się krytyka pod adresem rządu w Pekinie – na przykład na początku lutego, po śmierci lekarza Li Wenlianga, który jako jeden z pierwszych próbował ostrzegać przed epidemią i został za to upomniany przez policję.

Grupa badawcza Citizen Lab z Uniwersytetu w Toronto ustaliła, że cenzurze poddawane były również treści na chińskim komunikatorze internetowym WeChat. Według Citizen Lab między 1 stycznia a 15 lutego lista zakazanych słów kluczowych zawierała 516 kombinacji bezpośrednio związanych z Covid-19. W lutym wiele kont wechatowych usunięto za „rozpowszechnianie plotek” na temat pandemii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj