Polskie firmy wkraczają w erę fuzji

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
2 kwietnia 2009, 08:33
Fuzja po polsku to transakcja „na nosa”, bez wyceny oraz wyliczeń i analizy skutków – wynika z badań BZ WBK. Na razie o fuzjach się głównie mówi. Ale eksperci przekonują, że niedługo ruszą z kopyta. Kryzys i niskie wyceny – to dwa główne motory, które rozpędzają ten rynek - czytamy w "Pulsie Biznesu".

- W drugiej połowie roku będzie sporo działo się na rynku fuzji i przejęć. Teraz bardzo dużo rozmawia się o transakcjach, ale jest rozbieżność w oczekiwania kupujących i sprzedających odnośnie ceny. Za kilka miesięcy obie strony zrozumieją, że muszą spuścić z tonu.

Według Rafała Skowrońskiego, dyrektora departamentu doradztwa w pionie bankowości inwestycyjnej BZ WBK, liczba projektów z obszaru fuzji i przejęć, które się teraz toczą w Polsce, jest trzy-, a może nawet pięciokrotnie większa niż trzy lata temu.

Więcej w "Pulsie Biznesu"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Tematy: Polskafuzje
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj