Bułgaria jest dopiero w przedsionku kryzysu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
14 lipca 2009, 16:06
Choć Bułgaria jest krajem Europy Wschodniej, który najbardziej rozluźnił politykę fiskalną w ostatnich 12 miesiącach, by złagodzić skutki globalnego kryzysu finansowego, to najgorszych jego następstw dopiero należy się spodziewać. Ocenę tę zawiera opublikowana we wtorek analiza ekspertów największego banku komercyjnego Unicredito-Bułbank.

Jako jeden z największych błędów ustępującego rządu eksperci wskazali zbyt wielkie środki zainwestowane w budowę drugiej elektrowni atomowej w Belene nad Dunajem. "Pieniądze włożone w projekt Belene tworzą bodźce dla rosyjskiej, a nie dla bułgarskiej gospodarki" - stwierdza ekspert banku Krystofor Pawłow. Według szefa banku Lewona Champarcumiana projektu nie należy jednak zamrażać, a realizować na zasadzie inwestycji prywatnych, bez angażowania środków publicznych.

Według ekspertów banku w 2009 r. należy spodziewać się 6-procentowego spadku PKB, a w 2010 r. - 3-procentowego. W skali roku spadek produkcji przemysłowej wyniesie 17,7 procent. "Najgorszego okresu dla gospodarki bułgarskiej dopiero należy się spodziewać" - prognozują eksperci.

Wskaźnik klimatu gospodarczego jest najniższy w ostatnich 19 latach we wszystkich sektorach: przemysłu, usług, budownictwa i handlu. To oznacza, że w trzecim i czwartym kwartale należy spodziewać się większego obniżenia produkcji przemysłowej, zwłaszcza w branżach zorientowanych na eksport.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj