Po dekadach spadku sprzedaż herbaty rośnie: drożejące cappucino ludzie zastępują herbatami zielonymi i smakowymi, także ze względu na ich domniemane zalety zdrowotne.
– Do ludzi dociera fakt, że herbata to głównie woda i przeciwutleniacze – mówi William Gorman, prezes brytyjskiej rady herbaty, dodając, że w tym roku jej sprzedaż wzrośnie o 3 proc., a gatunków specjalnych – nawet o 25 proc.
Odradzający się popyt na herbatę w skali globalnej jest jednym z czynników tegorocznego wzrostu jej cen detalicznych o 15-20 proc.
– Nie ma powodu wątpić w to, że popyt będzie nadal rósł. Pytanie tylko, czy podaż za nim nadąży... Nie widać zwiększania upraw herbaty – mówi Katy Tubb z firmy Tetley. Zdaniem dyrektora naczelnego tej firmy, Petera Unswortha, popyt pcha w górę rosnąca konsumpcja, zwłaszcza w Azji, ona właśnie powoduje wzrost cen. Nie sądzi on jednak, by te podwyżki okazały się trwałe, zwłaszcza że w porównaniu z innymi napojami herbata jest nadal dość tania.
Wzrastający popyt na herbaty zielone i ziołowe skłania producentów herbat czarnych – czyli zwykłych ich gatunków – do różnicowania wytwórczości. Unilever, który kupuje 12 proc. światowych zbiorów herbaty, w zeszłym roku powiększył paletę herbat zielonych oraz sprzedawanych pod marką Lipton herbat owocowych i ziołowych.
Tesco, które zamierza wprowadzić do swoich sklepów herbaty ziołowe firmy Dr Stuart, twierdzi, że sprzedaż herbat rośnie w nich w tempie 3 proc. rocznie, a zielonych – nawet szybciej.
Darren Williams, który kupuje herbatę dla sieci Fortnum & Mason, twierdzi, że jej sprzedaż w sklepach firmy wzrosła w ciągu roku o 20 proc. i że ludzie kupują dwa razy więcej gatunków herbat zielonych i białych.