Końca nie widać

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 sierpnia 2009, 18:14
Początek dzisiejszego handlu był słaby, ale jeżeli pamięta się, że wczoraj w końcówce mieliśmy do czynienia z wyciąganiem indeksu na siłę to spadek o 1 proc. nie dziwił. Zresztą popyt powoli i konsekwentnie zmniejszał straty, by już w południe zmienić kolor WIG20 z czerwonego na zielony. Identycznie sytuacja przedstawiała się na wszystkich parkietach europejskich. Wyglądało to trochę tak, jakby byki po wczorajszym rajdzie zaspały, przez co na rynkach pojawiły z opóźnieniem, ale w żadnym wypadku nie oddały kontroli.

Już zakończenie na poziomie wczorajszego zamknięcia byłoby kolejnym sukcesem kupujących, ale popyt miał dziś za sobą jeszcze dane makro. Indeks Case-Shiller okazał się lepszy od oczekiwań i pokazał, że spadek cen nieruchomości w ciągu roku wyniósł już tylko 15,4 proc., a więc jest najmniejszy od sierpnia 2008 roku. To kolejny wskaźnik pokazujący poprawę stanu rynku nieruchomości w USA. Ponadto indeks Conference Board (zaufanie amerykańskich konsumentów) wzrósł po raz pierwszy od trzech miesięcy do poziomu 54 pkt. W rekordowo słabym lutym wskaźnik wyniósł zaledwie 25,3 pkt. W tym przypadku na szczególną uwagę zasługuje fakt, że sub-wskaźnik opisujący oczekiwania na najbliższe sześć miesięcy znalazł się na najwyższym poziomie od grudnia 2007, a więc od momentu rozpoczęcia w USA recesji. Optymizmem bije więc ze wszystkich miejsc, zatem nic dziwnego, że WIG20 kręci się wokół 2300 pkt. i nie miał ochoty spadać.

Rynek do końca miał szansę na neutralne zakończenie, ale na fiksingu, co zmienia się niemal w rutynę, WIG20 został podbity o 20 punktów i znalazł się wyraźnie ponad barierą 2300 pkt. z którą nie mógł poradzić sobie w trakcie dnia. Zdecydowanie pozytywnie wyróżnił się sektor bankowy co było konsekwencja wzrostu BRE o 7 proc., PEKAO o 6 proc. i BZ WBK o 5 proc.

Trzeba przyznać, że sesje mimo swojej jednokierunkowości stają się coraz ciekawsze, bo coraz więcej osób zadaje sobie pytanie „Gdzie jest szczyt?”. W tydzień WIG20 zyskał 15 proc. i nie ma śladu korekty. Z jednej strony trzeba takie zachowanie postrzegać jako ewidentne potwierdzenie siły byków i panującego trendu, ale z drugiej gra tylko do jednej bramki staje się ryzykowna, bo szczyt może wyłonić się w dowolnym momencie. Patrząc na rynek pod kątem technicznym do ewentualnej górki brakuje nam już tylko 1-2 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Tematy: giełdaakcje
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj