Akcje Lotosu dla inwestorów finansowych lub branżowych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 września 2009, 13:26
Wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski zadeklarował, że resort skarbu będzie szukał inwestora finansowego, albo finansowego związanego z branżą na 13 proc. akcji Grupy Lotos. Transakcja powinna zagwarantować odpowiedni zysk, a także uwzględnić know-how merytoryczne i kwalifikacje przyszłego inwestora.

Resort skarbu chciałby przeprowadzić transakcję do połowy przyszłego roku.

Zapewnił, że zgodnie z polityką rządu dla sektora paliwowego, Skarb Państwa zachowa większościowy pakiet w Grupie Lotos.

Program prywatyzacji na lata 2009-2010 zakłada przychody z prywatyzacji w tym roku na poziomie 12 mld zł, a w przyszłym - 25 mld zł. Poza Lotosem na sprzedaż mają trafić mniejszościowe pakiety akcji m.in. KGHM, Tauronu oraz Polskiej Grupy Energetycznej. Konieczność zwiększenia dochodów z prywatyzacji wiąże się z trudną sytuacją budżetową spowodowaną spowolnieniem gospodarczym.

"W 2001 roku walczyliśmy o akcje Lotosu, wówczas Rafinerii Gdańskiej dziś po pewnych działaniach podjętych w Słowacji i na Chorwacji, to najpierw chciałbym zrozumieć wizję polskiej polityki na tym rynku" - powiedział w Krynicy prezes węgierskiej grupy paliwowej MOL Zsolt Hernadi, pytany o chęć zakupu akcji Lotosu.

W 2001 roku MOL złożył ofertę na zakup 75 proc. akcji Rafinerii Gdańskiej. Był jedną z 9 zainteresowanych firm, wśród nich znalazły się także m.in. rosyjski Łukoil i austriacki OMV. MOL był też zainteresowany akcjami PKN Orlen. Także sam Orlen chciał kupić udziały w gdańskiej rafinerii; dalszym etapem miałby być sojusz z koncernem MOL i austriackim OMV. Następnie Orlen złożył ofertę kupna 75 proc. RG wraz z konsorcjum Roch Energy. Rząd nie przyjął tej oferty i w lipcu 2003 roku utworzył wokół Rafinerii Gdańskiej Grupę Lotos. Jeszcze w 2004 roku zainteresowanie akcjami Lotosu wyrażał rosyjski Łukoil. Ostatecznie Grupa Lotos zadebiutowała na GPW w czerwcu 2005 roku; blisko 64 proc. akcji należy do SP, a pozostałe do różnych akcjonariuszy.

Hernadi przyznał, że w tej chwili polityka polskiego rządu w sektorze paliwowym nie jest dla niego jasna. Jego zdaniem, bez takiej wizji, kupno jedynie małej części spółki przez inwestora strategicznego to "tylko wydatek".

"Trzeba sobie postawić pytanie, czego oczekujecie polski rząd. Jeśli chcecie tylko zmniejszyć deficyt, to najlepiej znaleźć inwestora finansowego. Jeśli chcecie partnera w biznesie, to partner będzie zainteresowany przyszłością" - dodał. Prezes MOL-a zaznaczył, że paliwowi giganci w Europie Środkowo-Wschodniej muszą zacząć mówić o wspólnej przyszłości.

"Nie sądzę, żeby sprzedawanie czegokolwiek tylko przez kryzys bez posiadania strategii i przewidywania efektów dla rynku i bezpieczeństwa dostaw - było dobrym krokiem" - powiedział, pytany o polski plan prywatyzacji, m.in. w energetyce. "Chyba że rząd może zapewnić wpływ na układ właścicielski i ma jasny plan, jaki będzie wpływ sprzedaży udziałów na bezpieczeństwo dostaw" - zastrzegł Hernadi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj