Spór o sprzedaż energii przez giełdę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 listopada 2009, 12:20
Sejmowa Komisja Gospodarki nie zaakceptowała rządowego projektu ustawy, według którego firmy energetyczne nie musiałyby sprzedawać prądu przez giełdę. Ministerstwo Gospodarki chce kompromisu.

Wielu ekspertów, Urząd Regulacji Energetyki i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgadzają się, że po przeprowadzonej za rządów PiS konsolidacji polskich firm elektroenergetycznych w tej branży właściwie przestał istnieć rynek i konkurencja. Jest coś w rodzaju oligopolu, w którym elektrownie, należące w większości do czterech powstałych w wyniku konsolidacji koncernów elektroenergetycznych, sprzedają prąd przede wszystkim spółkom z własnej grupy kapitałowej. Na dodatek w branży dominuje i ustala warunki Polska Grupa Energetyczna. Bo jako jedyna produkuje więcej prądu, niż potrzebują jej spółki dystrybucyjne i handlowe, by obsłużyć swych klientów.

– Handel prądem powinien stać się bardziej przejrzysty, tak by o jego cenie choć w części decydował rynek, a nie widzimisię PGE i innych producentów – mówi Andrzej Czerwiński, szef sejmowej podkomisji energetyki. Jego zdaniem, gdyby większa ilość energii trafiała na giełdę, byłby punkt odniesienia do ustalania ceny prądu, sprzedawanego poza tym rynkiem. Odbiorcy wiedzieliby, czy cena, którą proponują im producenci, odstaje od tej giełdowej czy nie. I jak bardzo odstaje. To mogłoby doprowadzić nawet do obniżenia średnich cen.

Koncepcja wprowadzania takiego obowiązku spotyka się jednak z różnymi ocenami. Jednak większość posłów z sejmowej Komisji Gospodarki poparła poselski projekt (napisany przez posła PO, Antoniego Mężydłę) nowelizacji prawa energetycznego, przewidujący wprowadzenie obowiązku sprzedaży prądu przez giełdę. Nie przewiduje tego rozwiązania projekt rządowy, który daje koncernom alternatywę: mają sprzedawać część (30 proc. w 2011 r., 40 proc. w 2012 r., a rok później połowę) prądu przez giełdę albo w przetargach. Sejmowej komisji nie spodobał się pomysł z przetargami. Dla koncernów byłyby one korzystniejsze niż giełda, więc zapewne korzystałyby tylko z tej opcji.

– Same przetargi zaś niewiele zmienią. Prowadziłyby do zmaksymalizowania cen, a nie do ich zoptymalizowania – twierdzi Antoni Mężydło, wiceszef tej komisji. Resort gospodarki chce skorygować swoje założenia i wprowadzić obowiązek sprzedaży przez giełdę co najmniej 10 proc. energii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj