Terminale portowe tną koszty

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 grudnia 2009, 05:01
RotterdamAP Moller-Maersk to jeden z setek terminali na świecie, który zmaga się z najgorszym spowolnieniem w 53-letniej historii branży.

Wolumen kontenerów ma spaść, licząc rok do roku o 10 procent. W poprzednim najgorszym roku dla branży, czyli 1982, sektor odnotował 4,6-proc. wzrost. Załamanie obrotów przysporzyło problemów wielkiej czwórce operatorów terminali kontenerowych: Hutchinson Ports z Hongkongu, PSA z Singapuru, DP World, która jest spółką zależną przeżywającego kłopoty Dubai World, oraz APM Terminals, będącego częścią duńskiego AP Moller-Maersk. Wszystkie one musiały ograniczyć lub odwołać plany ekspansji, poprawić wydajność i obniżyć koszty. Kim Fejfer, prezes APM Terminals, mówi, że do czasu zakończenia boomu nieco ponad rok temu, głównym zmartwieniem armatorów było zapewnienie sobie mocy przewozowych, by sprostać szalejącemu popytowi.

– Pytali o wysoką rentowność miejsc postojowych, wysoką jakość usług, wysoką elastyczność. Cena może i dalej była istotna, ale nie aż tak bardzo – mówi Fejfer. Kryzys najbardziej dotknął te porty, gdzie spadek obrotu zbiegł się z uruchomieniem nowych projektów, planowanych podczas boomu. Cierpiące na brak gotówki linie kontenerowe naciskają na operatorów terminali, by ci obniżali ceny. Najgorzej sytuacja wygląda w krajach takich jak Korea Południowa i Chiny, szczególnie w portach wokół delty Rzeki Perłowej.

– Jednocześnie spadają zarówno obroty, jak i stawki – mówi Fejfer, dodając, że inne porty zmagają się z podobnymi problemami. Rotterdam cierpi z powodu spadku wolumenu, ponieważ kryzys gospodarczy w Europie znacznie zredukował popyt na dobra przetworzone przewożone kontenerami. Jednak jest on w lepszej sytuacji. Gdyż obsługuje ruch bezpośredni. Dla odmiany porty takie jak Singapur, które pełnią przede wszystkim rolę przeładunkową, mają gorzej, twierdzi Neil Davidson, analityk sektora portowego w londyńskiej firmie Drewry Shipping Consultants. Linie okrętowe mogą łatwiej wybierać pomiędzy portami przeładunkowymi albo zmieniać swoje trasy, by ograniczyć koszty przeładunku.

– Operatorzy terminali, którzy są bardziej zaangażowani w przeładunek, znajdą się pod większą presją, by zejść z cen – mówi Davidson.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj