Sztuka na plusie. Frekwencyjne rekordy w kinach i na koncertach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 grudnia 2009, 19:15
Wbrew obiegowym opiniom w czasie gospodarczej dekoniunktury Polacy nie rezygnują z wydatków na kulturę

Wyprzedane bilety na koncerty rodzimych i zagranicznych gwiazd estrady, niespotykana od lat frekwencja w kinach, wielkie inwestycje w infrastrukturę. Najbardziej dochodowe dziedziny rynku kultury wychodzą z kryzysu obronną ręką.

Drogi czytelniku, jeśli jesteś fanem rocka lub/i jazzu i wybierasz się na występ ulubionego wykonawcy, nie czekaj na ostatnią chwilę. Zapożycz się i kup bilety już dziś, bo za kilka dni może być za późno. W tym roku wejściówki sprzedają się u nas jak świeże bułeczki. Październikowe i listopadowe koncerty Marilyna Masona, Casandry Wilson, grup Alice in Chains, Gossip i Rammstein zostały wyprzedane na pniu, mimo że wstęp nie był tani. Rekordowe przebicie miały wejściówki na Alice in Chains. Bilety na koncert amerykańskich grunge’owców w warszawskim klubie Stodoła, mogącym pomieścić około dwóch tysięcy widzów, kosztowały po 143 zł, ale rozeszły się błyskawicznie. 

>>> Polecamy: Michael Jackson nawet po śmierci potrafi zarabiać miliony dolarów

Kto się spóźnił, mógł licytować w internetowych portalach aukcyjnych, gdzie ceny przekraczały 500 zł. Podobne szaleństwo towarzyszyło koncertowi niemieckiej formacji Rammstein, która zagrała 27 listopada w katowickim Spodku. Mimo że hala mogła pomieścić ponad dziesięć tysięcy widzów, biletów (165 – 385 zł) zabrakło w miesiąc po starcie sprzedaży, która rozpoczęła się już 12 czerwca. Błyskawicznie wyprzedają się też występy rodzimych gwiazd. Zainteresowanie stołecznymi koncertami zespołu Kult w ramach trasy promującej album „Hurra” było tak duże, że artyści dali w Stodole trzy koncerty zamiast planowanych dwóch. Rzecz będzie jeszcze bardziej wyjątkowa, jeśli uświadomimy sobie, że grupa Kazika Staszewskiego to jedna z najbardziej warszawskich gwiazd polskiego rocka, która często koncertuje w rodzinnym mieście, nierzadko na imprezach niebiletowanych.

Nic więc dziwnego, że internetowe portale specjalizujące się w kolportażu biletów odnotowały zwiększone obroty. – Porównując najnowsze statystyki z zeszłorocznymi, wyraźnie widać tendencję wzrostową. Średnio sprzedaż biletów podniosła się o 50 procent – powiedziała DGP Iwona Lisowska, PR & Marketing Manager Ticket Online.

>>> Polecamy: Na kulturę Polakom nie szkoda pieniędzy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj