Polska strategia na szczyt kopenhaski powinna łączyć solidarność
europejską z obroną naszych interesów. Jeśli wyjedziemy ze stolicy
Danii z układem, który zdusi tempo rozwoju, zrobimy marny interes.
Stracimy jednak także, gdy okażemy się hamulcowym porozumienia. W naszej sytuacji najlepsza wydaje się postawa: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek.
Klimat ociepla się z powodu emisji CO2, wzrasta poziom mórz, nadchodzą ekologiczne katastrofy. Skoro tak, dlaczego nie udało się wypracować porozumienia powstrzymującego kataklizm? Ponieważ do wszystkich tych klęsk trzeba dopisać słowo: prawdopodobnie. Decyzje kopenhaskie nie będą wcale zapobieganiem im, ale wykupem polisy ubezpieczeniowej na wypadek gdyby prawdopodobne okazało się rzeczywiste.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: ekologia
Zobacz
|
