Najwięksi handlarze ropy zarobili w tym roku blisko 4 mld dolarów

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
23 grudnia 2009, 03:00
Niewtajemniczonym może się wydawać, że rynek ropy naftowej przeżył straszny rok niskich i niestabilnych cen, gwałtownie rosnących zapasów i skutków kryzysu kredytowego. Tymczasem właśnie te czynniki sprzyjały największym na świecie handlarzom ropy, którzy zbiorą rekordowe żniwo zysków.

Bankowcy szacują, że największa piątka – Vitol, Glencore, Trafigura, Gunvor i Mercuria – wykaże łącznie 3,5–4 mld dol. zysku. Dla nich 2009 rok był rokiem najlepszym ze wszystkich.

Wielcy handlarze zachowują niepozbawioną kokieterii skromność. Prezes Mercuria, Marco Dunand, mówi: – Dla nas to był bardzo pomyślny rok. Pierre Lorinet, dyrektor finansowy Trafigura, przyznaje: – Interesy szły dobrze.

Te stroniące od rozgłosu spółki dominują w obrocie ropą naftową. Łącznie przypada na nie 15 proc. światowej produkcji ropy i produktów jej przerobu – co odpowiada łącznemu wydobyciu Iranu, Kuwejtu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Wenezueli.

Zdecydowanie największa z tych spółek, Vitol, wysyła dziennie około 5,5 mln baryłek ropy – tyle, ile wynosi łączny dzienny import Niemiec, Francji i Włoch. Wobec kolosalnych ilości ropy, jakie przechodzą przez jej ręce, Vitol ma więcej wspólnego z działalnością BP czy Shell niż ze swymi mniejszymi rywalami.

W wywiadach, z rzadka udzielanych Financial Times, szefowie niektórych koncernów z wielkiej piątki zdradzają, że tegoroczne rekordowe zyski pochodzą w całości z pierwszej połowy roku, natomiast druga połowa była nienadzwyczajna.

Handlujące ropą firmy zarobiły znacznie na fluktuacjach cen ropy, które między styczniem a październikiem wzrosły z dołka 32,70 dol. do najwyższego w roku poziomu 82 dol. za baryłkę. Te wahania umożliwiają handlarzom stosowanie arbitrażu cenowego.

Poza tym przez cały rok utrzymywała się odwrócona krzywa cen ropy, charakteryzująca się głębokim dyskontem cen w kontraktach na terminowe dostawy w stosunku do cen spot. Te różnice, zwane contango, pozwoliły handlarzom stosować arbitraż także w odniesieniu do fizycznych ilości: magazynowali kupowaną ropę, równocześnie sprzedając instrumenty pochodne – kontrakty terminowe – i w ten sposób „zaklepywali” zysk.

>>> Czytaj też: "W Polsce powstanie bałtyckie centrum handlu ropą"

– Contango, które odzwierciedla słabość popytu i fakt, że praktycznie aż do połowy roku nie zmniejszono podaży, stworzyło całej branży okazję do realizacji wysokich zysków – mówi szef Vitol, Ian Taylor.

Dopóki się dało, domy handlowe składowały ropę w lądowych magazynach (dzięki temu rosły zyski spółek prowadzących składy, takich jak Vopak z Rotterdamu czy Kinder Morgan z Houston), a kiedy wyczerpały się te możliwości, przeniosły się na morze, wykorzystując tankowce.

Najważniejszy wskaźnik – różnica między ceną ropy West Texas Intermediate z natychmiastową dostawą a ceną rocznego kontraktu terminowego – wzrósł w styczniu do rekordowego poziomu 21,50 dol. za baryłkę. Od tego czasu contango w obrocie ropą naftową uległo zwężeniu, ale jest nadal otwarte w obrocie olejem napędowym. Handlarze uważają, że w przyszłym roku uda się im zarobić na obydwu towarach. Daniel Jaeggi, współprezes Mercuria, mówi, że contanga „prawdopodobnie utrzymają się na rynku przez jakiś czas, ponieważ zapasy są znaczne a wzrost [popytu na ropę] będzie raczej anemiczny”.

Ten sam kryzys finansowy, który dotkliwie uderzył w pion surowcowy banku, wyszedł na dobre oddziałom handlowym.

– Mniej konkurencji oznaczał wyższe tegoroczne marże i lepsze warunki ofert na ropę – komentuje Pierre Lorinet.

Niemniej szefowie domów handlowych ostrzegają, że nie ma co liczyć na takie same okazje w 2010 roku. Dadzą natomiast o sobie znać negatywne zmiany, które firmy handlujące same na siebie ściągnęły: członkowie piątki prowadzą ekspansję i – w przeciwieństwie do sytuacji z zeszłego roku, gdy kwitnący stan rynku ropy naftowej pozwalał z łatwością zwiększać udziały w rynku – w tym roku będą musiały walczyć między sobą o nowe rynki.

i02_2009_250_166_007b_001_146521.jpg
Ian Taylor, szef Vitol, przyznaje, że rekordowe zyski pochodzą głównie z I połowy roku Fot. Bloomberg
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj