Siudaj: Strefa euro zawsze miała swoje problemy

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
20 stycznia 2010, 03:17
Marek Siudaj
Marek Siudaj/Forsal.pl
Strefa euro zawsze miała swoje problemy, a kryzys je nasilił. I kryzys strefę euro zmieni. W tej chwili rzuca się w oczy fakt, że spora część jej członków ma deficyty budżetowe przekraczające wyznaczony poziom 3 proc. PKB.

O ile jednak można uznać to za zjawisko tymczasowe, o tyle znacznie gorzej wygląda sprawa długu publicznego, który błyskawicznie narasta. W rezultacie nie da się już przymykać oczu na fakt, że wiele państw jeszcze przed pogorszeniem się sytuacji gospodarczej miało dług przekraczający 60 proc. PKB. Tę fikcję trzeba będzie zlikwidować: albo legalizując tak duże zadłużenie w prawie wspólnotowym, albo zmuszając poszczególne państwa do jego spłaty. Obecnie bardziej realne wydaje się to drugie rozwiązanie, jako że Niemcy zapowiedziały dalsze ograniczenie deficytu.

>>> Czytaj też: Już 20 członków UE jest objętych procedurą nadmiernego deficytu

Jednak konieczność spłaty wielu dziesiątek miliardów euro może spowodować, że państwa Unii Europejskiej będą dokładniej liczyć każdego centa wpłacanego do kasy w Brukseli. Być może zechcą zaoszczędzić albo na polityce rolnej, albo na środkach przekazywanych biedniejszym na szybszy rozwój, co dotknie nasz kraj. W każdym razie strefa euro, do której wejdziemy, będzie inna niż ta, którą znamy obecnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj