Jeśli przyszłoby nam wypłacać odszkodowanie dla Eureko, trzeba by sięgnąć po przychody z prywatyzacji lub zwiększyć dług, ale to grozi tym, że przestaniemy spełniać unijne kryteria dotyczące deficytu budżetowego. Do wczoraj banki inwestycyjne miały przedstawić propozycje rozwiązania
sporu między Eureko a Skarbem Państwa. Jednak już teraz wiadomo, że
zrobią to później, z powodu upadku Lehman Brothers, obsługujacego
resort skarbu.
- Czekamy na to, co się ostatecznie stanie z londyńską częścią banku - mówi Maciej Wewiór, rzecznik ministra skarbu.
Michał Nastula, prezes Eureko Polska, odmówił komentarzy, czy JPMorgan, wynajęty przez jego firmę, przedstawił jakieś rozwiązanie.
Ewentualne kłopoty Holendrów mogłyby też wpłynąć na wysokość ich roszczeń, jeśli strony miałby się porozumieć. W pozwie do Trybunału oszacowali swoje szkody na około 35,6 mld zł. Na razie jednak resort skarbu nie wystąpił do ministra finansów o utworzenie rezerwy w budżecie na ten cel.
- Nie zrobiliśmy tego, bo kwestionujemy wysokość żądnego odszkodowania. Kwota 35,6 mld zł jest zdecydowanie wygórowana - mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu.
Marcin Jaworski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP
Zobacz
||
