Szweda: Warszawa dziś była najmocniejsza

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 lutego 2010, 16:38
Emil Szweda
Emil Szweda/Forsal.pl
O ile wczoraj słabość naszego parkietu na tle Europy raziła oczy, tak dziś dla odmiany indeksy na GPW wzrosły, choć na świecie nastroje były dalekie od optymizmu.

Jednak ten piątkowy sukces nie powinien przesłaniać szerszego kontekstu. Po pierwsze dzisiejszy wzrost był pochodną naszej wczorajszej słabości, w szczególności zawdzięczamy go wczorajszemu zamknięciu w USA. Po drugie znów nie udało się utrzymać WIG20 powyżej 2220 punktów mimo kolejnej próby zdobycia tego poziomu. Ba - do końca sesji trwała batalia o utrzymanie indeksu chociaż powyżej poziomu otwarcia. I po raz pierwszy od dziesięciu sesji ta sztuka się udała, choć głównie dzięki końcowemu fixingowi różnica ta wyniosła plus 13 punktów.

Przyczyn słabości rynków europejskich można wymienić kilka. Głównie chodzi o rozczarowujące dane o PKB członków Unii, które dziś podał Eurostat. Po drugie Bank Ludowy Chin ponownie podniósł stopę rezerw obowiązkowych (ponownie o 50 pkt bazowych). Poprzednia podwyżka okazała się pretekstem do realizacji zysków na giełdach. Ta dzisiejsza zastała rynki już w trakcie korekty i nie miała aż takiej siły oddziaływania. Ale humorów przecież poprawić nie mogła. Dane z USA dotyczące sprzedaży detalicznej były lepsze od oczekiwań, ale mimo to handel w USA rozpoczął się od 1,3-proc. spadku Dow Jonesa. GPW nie zareagowała na tę słabość Wall Street i o ile wczoraj mieliśmy najniższe zamknięcie handlu od czterech miesięcy, tak dzisiejsze wypadło najwyżej od sześciu sesji, co stanowi wreszcie jakąś przesłankę do optymizmu. Byle nie nadmiernego. Nastroje są chwiejne, a inwestorzy wyjątkowo podatni na emocje w tych dniach, co jest zresztą zrozumiałe. Problem nadmiernego zadłużenia państw jest podnoszony coraz częściej, a wnioski, które da się z tego wyciągnąć, nie skłaniają bynajmniej do rozważań o przyspieszeniu światowego wzrostu gospodarczego w najbliższych latach.

Dolar ustanowił dziś w ciągu dnia nowy szczyt wobec euro, które wyceniano nawet na 1,353 USD, czyli najmniej od dziewięciu miesięcy (oczywistą przyczyną jest słaby wzrost gospodarczy w strefie euro w IV kwartale). Złoty tracił na takim rozwoju wypadków, choć nieznacznie. Ostatecznie dolar podrożał 0,5 proc., a euro tylko 0,2 proc., frank 0,3 proc. W obrazie rynku nie zaszły więc istotne zmiany. Mocno, o 2,5 proc., przeceniono dziś ropę naftową, złoto potaniało o 0,8 proc., miedź o 2,4 proc. Wobec spadków na większości światowych rynków siła GPW jest zastanawiająca, ale dla utrzymania pozytywnych nastrojów bez wątpienia potrzebne nam będzie wparcie płynące z innych parkietów.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj