Angela Merkel: Euro jest w najtrudniejszej fazie w swojej historii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 lutego 2010, 18:02
Konclerz Niemiec Angela Merkel
Kanclerz Niemiec Angela Merkel/Inne
Wspólna waluta europejska znalazła się w najtrudniejszej fazie w całej swojej historii - uznała kanclerz Niemiec Angela Merkel i podkreśliła, że dla przywrócenia zaufania do euro niezbędne jest, by Grecja zajęła się istotą swych trudności finansowych.

W wywiadzie dla telewizji publicznej ARD Merkel oświadczyła, że nie zapadły żadne decyzje w sprawie ewentualnej pomocy finansowej dla Grecji, borykającej się z problemem ogromnego zadłużenia i deficytu budżetowego. Wywiad ma zostać nadany w niedzielę wieczorem; agencje prasowe otrzymały omówienie z wyprzedzeniem.

"Euro z pewnością jest w najtrudniejszej fazie od czasu, kiedy powstało - powiedziała Merkel. - I dlatego tak ważne jest, żebyśmy z jednej strony byli świadomi tego, iż jest to nasza wspólna waluta, a z drugiej strony - żebyśmy uświadomili sobie konieczność zajęcia się przyczynami obecnych kłopotów".

Zdaniem kanclerz, te przyczyny to wielki deficyt budżetowy i zadłużenie Grecji i związana z tym utrata zaufania. "Dlatego też jestem bardzo wdzięczna za to, że rząd grecki planuje bardzo odważne przedsięwzięcia, oszczędnościowe i inne, aby poprawić sytuację" - mówiła Merkel.

Kanclerz zdementowała doniesienia mediów, według których rząd Niemiec potajemnie zabezpiecza w budżecie na rok 2010 środki na ewentualną pomoc dla Grecji.

"Z pewnością tak nie jest. Mamy traktat, który nie przewiduje wydobywania państw z opresji. (...) Najlepszą formą pomocy jest obecnie postawienie sprawy jasno - Grecja musi odrobić pracę domową, jak to właśnie czyni" - oświadczyła.

Podkreśliła również, że "to Grecja musi uczynić to, co konieczne dla Grecji", przy czym wskazała, iż plany rządu greckiego zmierzające do redukcji deficytu budżetowego i zmniejszenia zadłużenia muszą być przekonywające dla Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

W trosce o stabilność wspólnej waluty, na szczycie UE 11 lutego kraje członkowskie zobowiązały Grecję do redukcji deficytu budżetowego z obecnych 12,7 PKB do 8,7 proc. w bieżącym roku, czyli aż o 4 punkty procentowe. Jeśli partnerzy w strefie euro uznają, że Grecja nie robi wszystkiego, co powinna, w połowie marca będą mogli narzucić rządowi w Atenach dodatkowe środki budżetowe, takie jak np. podwyżka akcyzy czy podatku VAT. Do roku 2012 deficyt budżetowy ma osiągnąć 2,8 proc. PKB - czyli spaść poniżej ustalonego przez UE maksimum wynoszącego 3 proc.

Oszczędności, podwyżki podatków i zapowiedzi cięć płac i emerytur wywołały w Grecji strajki i starcia z policją.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj