Talaga: Czekać na lepsze czasy

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
10 marca 2010, 09:29
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga/Forsal.pl
Herman Van Rompuy i baronessa Ashton świętują setny dzień na urzędach tzw. prezydenta i ministra spraw zagranicznych UE. Komentatorzy dowodzą, że para ta zawiodła.

Być może. Gdyby jednak na ich miejscu stanął ktokolwiek inny, na przykład wychwalany Tony Blair, dokonałby równie mało. Europa bowiem ani myśli traktować poważnie zapisy traktatu lizbońskiego. I słusznie. Lizbonę szyto dla stabilnej, rozwijającej się Unii. Rzeczywistość tymczasem odbiega od tego obrazu.

Kryzys gospodarczy, który przerodził się w kryzys euro, spowodował renacjonalizację polityki. To nie unijni urzędnicy, ale przywódcy państw, szczególnie najsilniejszych z nich, mają de facto monopol decyzyjny. Nie liczą się już nawet kryteria z Maastricht ustanawiające wspólną walutę, a co dopiero Lizbona.

>>> Czytaj więcej:  "Czekać na lepsze czasy"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj