Polskim firmom opłaca się zatrudniać zagranicznych celebrytów do kampanii rekamowych

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
23 kwietnia 2010, 07:48
Polskim firmom opłaca się angażować do kampanii reklamowych zagranicznych, rozpoznawalnych artystów, choć trzeba im płacić po kilka milionów dolarów - informuje "Puls Biznesu".

Lista zagranicznych celebrytów w polskich reklamach wydłuża się. Zaczął Jean Reno i piwo EB, potem Sophia Loren reklamowała makaron Malma. Później podobnych reklam oglądaliśmy więcej.

Większość z nich była opłacalna. Cindy Crawford przyniosła wodzie Arctic kilkudziesięcioprocentowy wzrost sprzedaży. Bankowi BZ WBK sukces zapewnili zarówno John Cleese jak i Danny de Vito. Teraz dzięki Gerardowi Depardieu bank sprzedaje dziennie 2 - 2,5 tys. kont. Z kolei Bruce Willis reklamuje alkohol Grupy Sobieski.

Za zagranicznego celebrytę trzeba zapłacić przynajmniej dwukrotnie więcej niż za rodzimego i przynajmniej czterokrotnie więcej niż za mniej rozpoznawalną twarz. Ile? Nikt nie przyznaje się do konkretnej kwoty, ale mówi się o kilku milionach dolarów.

Produkcja spotu i gaża artysty to niewielka część kosztów całej kampanii. Najwięcej, bo jej 90 proc. pochłaniają koszty zakupu mediów - czytamy w "Pulsie Biznesu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: marketing
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj