Rożyński: Europa potrzebuje słabego euro

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
30 czerwca 2010, 11:29
Paweł Rożyński
Paweł Rożyński/DGP
Słabnięcie waluty to zwykle dla ekonomistów powód do narzekań. Jednak nie tym razem. Słabnące euro coraz szybciej wyciąga Europę z najgorszego od 80 lat kryzysu. Może też złagodzić złe skutki zapowiadanych przez kolejne rządy cięć wydatków.

Euro straciło od początku roku już o 15 proc. do dolara. Nie jest w modzie, bo Stary Kontynent boryka się z potężnymi długami, a w sytuacji dużej niepewności zawsze zyskują tzw. bezpieczne przystanie – dolar, japoński jen i szwajcarski frank.

Na słabym euro najwięcej zyskali główni europejscy eksporterzy. Niemcy łatwiej sprzedają za granicą swe samochody, Francja – farmaceutyki. Cieszą się też Grecy czy Włosi, bo ich opustoszałe hotele zaczynają zapełniać szukający okazji Amerykanie. Będzie z czego spłacać horrendalne długi.

My też zyskaliśmy w kryzysie na osłabieniu złotego. Polskie produkty stały się konkurencyjne i za granicą, i w kraju. Teraz też zyskujemy, bo podnosząca się powoli z kryzysu Europa kupi więcej naszych towarów.

Niestety, osłabienie waluty to lek, który nie działa zbyt długo i ma wiele skutków ubocznych, jak wzrost cen i zbytnie obrośnięcie w tłuszcz firm zdemoralizowanych korzystnym kursem walutowym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: waluty
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj