Robinson: Lepsze od oczekiwań dane z USA spychają dolara w dół

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lipca 2010, 11:23
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
Początek nocnej sesji był bardzo spokojny, ponieważ większość graczy rynkowych skupiła się na analizie wyników stress testów, lecz mocniejsze dane gospodarcze spowodowały zwyżkę euro w kierunku 1,30 i ogólne osłabienie dolara. Czerwcowa dynamika sprzedaży nowych domów w USA odnotowała mocną korektę w górę, wzrastając o 23,6% m/m wobec oczekiwanych 3,3%, jednak korekta w dół majowego wyniku nieco przyćmiła ten świetny rezultat.

Ponadto ceny nowych domów kształtowały się na poziomie średnio o 9,8% niższym niż miesiąc temu; ceny wszystkich nieruchomości spadły o 11,6%. Liczba domów wystawionych na sprzedaż była najniższa od września 1968. Kolejne chmury nadciągnęły od strony indeksów aktywności gospodarczej oddziałów Fedu w Chicago i Dallas (odpowiednio -0,63 i -21,0%).

Mimo wszystko euro jednak chwilowo zwyżkowało powyżej 1,30, a giełda na Wall Street zanotowała kolejną mocną sesję po publikacji dobrych wyników FedEx. Indeks S&P jeszcze bardziej oddalił się od poziomu 1 100 punktów. Korekta cen ropy w górę, w kierunku 79,0 dodała siły dolarowi kanadyjskiemu, który przetestował poziom 1,03. Pozostałe waluty towarowe również cieszyły się dużym popytem – dolar australijski przebił się powyżej 0,90 po raz pierwszy od 13 maja. Krzywa rentowności obligacji amerykańskich pozostała niezmieniona, dzięki czemu kierunek USDJPY był uzależniony od przepływu zleceń i wygląda na to, że para ta lekko się zmęczyła u góry. Pomimo wzrostów cen pozostałych towarów, złoto pozostało poniżej 1 200 USD.

W nocy przedstawiciele Fedu skupili swą uwagę na inflacji. Yellen z San Francisco zauważył, że zamierzenia Fedu dotyczące inflacji mogą okazać się dość niebezpieczne. Nowi członkowie Fedu Diamond i Raskin również wypowiedzieli się w jastrzębim tonie. Diamond jest zwolennikiem obecnej polityki Fedu utrzymującej stopy procentowe blisko zera i wciąż uważa, że to deflacja, a nie inflacja stanowi prawdziwe zagrożenie. Raskin woli zaczekać ze sprzedażą MBS (aktywa operta o kredyty hipoteczne – mortgage-backed securities) do momentu, kiedy rynek nieruchomości ustabilizuje się i Fed podwyższy oprocentowanie. Ponadto zmiany cen żywności i energii powinny zostać wzięte pod uwagę przy ustalaniu polityki.

W Azji mieliśmy kolejną cichą sesję. Tutaj jedyną publikacją był australijski indeks wiodący organizacji Conference Board. Traderzy trochę obawiali się ryzyka, jednym okiem przyglądając się artykułowi w FT o tym, że chiński regulator bankowy ostrzegł tamtejsze banki, iż stoją one przed ryzykiem niespłacenia kredytów przez niektóre lokalne jednostki rządowe. Niemniej jednak niektórzy zauważyli, że ta plotka pojawiła się już kilka dni temu i raczej nie powinna mieć znacznego wpływu na rynki (lecz teraz, kiedy wyniki stress testów mamy już za sobą, pesymiści mogą ten temat podchwycić).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj