Cymcyk: Amerykanie wykupują się z recesji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 września 2010, 19:55
Paweł Cymcyk
Paweł Cymcyk/Forsal.pl
Wtorkowa sesja przeciągnęła na rynek jeszcze więcej kapitału niż wczorajsza, ale nadal trudno mówić aby doprowadziło to do jakiegoś przełomu. WIG20 nie skusił się na pokonanie sierpniowych maksimów, a nawet minimalnie się od nich oddalił.

Z tego też powodu wzrosty obrotów można przypisywać piątkowemu wygasaniu kontraktów terminowych, a nie większej wierze byków w dalsze nieuniknione wzrosty.

Dzień był wypełniony danymi makro, które dawały mieszane sygnały, ale rynki wszystkie potraktowały jednakowym lekceważeniem. Warto jednak przytoczyć te informacje, ponieważ powinny mieć wpływ w średnim terminie. Europejska produkcja przemysłowa w lipcu pozostała bez zmian, a oczekiwano niewielkiego wzrostu. Samo w sobie utrzymanie poziomu produkcji nie byłoby by takie złe, ale jednocześnie spadł indeks ZEW, który osiągnął -4,3 pkt., a więc jest najniższej od lutego 2009 roku i zarazem pierwszy raz poniżej zera od 18 miesięcy. To już piąty miesiąc z rzędu spadku tego wskaźnika, więc w dość przekonujący sposób wskazuje to na silne spowalnianie europejskiej gospodarki, a zwłaszcza jej lokomotywy czyli Niemiec.

Dla równowagi zdecydowanie lepsze informacje zostały opublikowane w Stanach. Sprzedaż detaliczna w USA wzrosła ponad oczekiwania do 0,4 proc. a w ujęciu bez samochodów aż o 0,6 proc. Do tego wzrosły również zapasy towarów w Ameryce, które powiększyły się w lipcu o 1 proc. To największy wzrost od dwóch lat, a ponieważ ten czynnik pozytywnie oddziałuje na PKB to mimo niezbyt optymistycznej wymowy powinien się on graczom spodobać. Zdecydowanie najważniejszy z tego układu danych był wzrost sprzedaży, który miał miejsce już drugi miesiąc z rzędu. Bazując na informacjach z największych sieci detalicznych sama zwyżka była pewna, ale już jej skala zaskakuje. Konsument wydający więcej to szansa dla Stanów na ożywienie pełzającej gospodarki nic więc dziwnego, że najwięcej miejsca w komentarzach poświęca się właśnie tej informacji.

Rynki nie zareagowały bezpośrednio na żadne informacje, ale już po zakończeniu europejskiej części handlu amerykański byki wzięły się do pracy i indeksy zbliżyły się w rejony najbliższych oporów. W tej chwili do ich przełamania brakuje tylko kilku punktów i gdyby się udało to powstałby sygnał kupna. Aby być jednak precyzyjnym na razie jednak mamy do czynienia tylko z podejściem do górnego ograniczenia trendu bocznego.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj