Wróbel: Pierwsza interwencja walutowa Japonii od 6 lat

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
15 września 2010, 09:17
Łukasz Wróbel
Łukasz Wróbel/Forsal.pl
Aby wspomóc ożywienie gospodarki bazującej na eksporcie, Japonia przystąpiła właśnie do osłabiania waluty. Ciekawe, czy podobnie, jak ochrona interesów eksporterów przez Chiny, ta operacja zostanie potępiona przez USA.

Nieco lepsze od oczekiwań ekonomistów dane o sprzedaży detalicznej w USA pomogły powstrzymać we wtorek inwestorów z Wall Street przed głębszą realizacją zysków. Przez większą część sesji główne indeksy poruszały się powyżej poniedziałkowych poziomów, ale mając w pamięci fakt, że na poprzednie 10 sesji indeks S&P500 aż 9 kończył wzrostem, pod koniec dnia do akcji wkroczyli inwestorzy sprzedający akcje. Od 2001 r. podobne serie zdarzały się kilkunastokrotnie, ale zawsze w jedenastym lub dwunastym dniu przerywała je podaż. Wczorajszego spadku S&P500 o 0,1 proc. i DJIA o 0,2 proc. nie należy uznawać za znaczący, zatem możliwe, że po dzisiejszych dany o produkcji przemysłowej w USA, niedźwiedzie bardziej zdecydowanie powalczą o krótkoterminową równowagę na rynku akcji.

Japoński indeks giełdowy NIKKEI wzrósł w środę o 2,3 proc., ponieważ inwestorzy otrzymali właśnie podstawy, by wierzyć, że rząd trzeciej największej gospodarki świata stoi po stronie przedsiębiorców i będzie usiłował walczyć z niekorzystnymi ruchami kursów na rynku walutowym. W środę pierwszy raz od 2004 r. Japonia przystąpiła do interwencji walutowej w celu osłabienia jena. Kilka godzin przed rozpoczęciem sesji w Europie kurs dolara wyrażony w jenach spadł poniżej poziomu 83 jenów, co uruchomiło zlecenia sprzedaży wystawiane przez Bank Japonii na polecenie rządu. Jeszcze nie wiemy, jak wielki kapitał został zaangażowany w tę operację i jak zachowają się władze Japonii, gdyby za kilka dni kurs jena powrócił na najwyższe poziomy od 15 lat, ale większość analityków jest zdania, że bez wsparcia innych banków centralnych skuteczność interwencji będzie odbiegać od oczekiwań eksporterów.

Wygląda na to, że inwestorzy nie chcieli udowadniać swojej przewagi i przystąpili do realizacji zysków, po czym kurs wzrósł o 2 jeny do blisko 85 jenów za dolara. Zamieniając w maju 2010 r. euro i dolary na jeny, największe instytucje finansowe pozbywały się aktywów, które uznawały za zbyt ryzykowne - jen umocnił się od tego czasu o ok. 11 proc. W lutym br. japoński rząd szacował, że dla większości firm próg opłacalności eksportu to dolar po ok. 92,9 jena. Ostatnie dane potwierdziły, że gospodarka Kraju Kwitnącej Wiśni rozwija się coraz wolniej - wczorajsze dane o produkcji przemysłowej zweryfikowano w dół (zamiast wzrosnąć o 0,3 proc. m/m w lipcu produkcja spadła), a dynamika PKB za ostatni kwartał była o połowę mniejsza niż trzy miesiące wcześniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj