Robinson: Czy Bank Anglii będzie następny? Albo Bank Japonii jutro?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
4 listopada 2010, 13:08
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
Decyzja Fedu o wprowadzeniu drugiej rundy QE oznacza, że zarówno byki jak i niedźwiedzie mają powody do radości. Wielkiej niespodzianki jednak nie było, a ogólna reakcja to nieznaczny spadek kursu dolara. Fed zobowiązał się przeznaczyć przez okres 8 miesięcy (o 2 miesiące więcej, niż oczekiwano) 600 mld USD na zakup obligacji skarbowych (rynek spodziewał się 500 mld USD).

Średni miesięczny poziom zakupów wychodzi nieco poniżej konsensusu rynkowego. Jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę to decyzja Fedu o uwarunkowaniu zakupów od rozwoju sytuacji gospodarczej i inflacji. Dzięki nieprzypisywaniu poziomu zakupów do specyficznych scenariuszy rozwoju wydarzeń, polityka Fedu wydaje się być nieco bardziej elastyczna.

Patrząc poza posiedzenie FOMC, amerykańskie dane wypadły lepiej niż oczekiwano – raport ADP o zmianie poziomu zatrudnienia wykazał wzrost o 43 tys. (oraz rewizję w górę o 37 tys. wyniku z poprzedniego miesiąca), podczas gdy wskaźnik aktywności w sektorze pozaprodukcyjnym ISM zwyżkował z 53,2 do 54,3 – to lepszy wynik niż prognozowane 53,5. Wrześniowy poziom zamówień w amerykańskich fabrykach również uległ poprawie, o 2,1% wobec skorygowanego wyniku sierpniowego. W Wielkiej Brytanii wynik PMI sektora usługowego wypadł równie dobrze, co jego odpowiednik w sektorze wytwórczym (53,2 wobec 52,8), co pozostawiło PMI w sektorze budowlanym jako jedyny negatywny wskaźnik. W rezultacie para GBPUSD zwyżkowała do najwyższego poziomu od stycznia.

Skoro posiedzenie FOMC mamy już za sobą, należy skupić się na dzisiejszych spotkaniach Banku Anglii i EBC oraz jutrzejszym posiedzeniu Banku Japonii. Być może okaże się, że posunięcie Fedu nie było tak „drastyczne”, by wywołać jakąkolwiek reakcję dwóch pierwszych instytucji, lecz spekuluje się na temat wprowadzenia dodatkowej rundy QE przez BOJ. Taka sytuacja wywiera nieco presji na jenie w związku z dużym zaangażowaniem spekulacyjnym, które może szybko zostać zredukowane, jeżeli bank nie podejmie tej decyzji.

Na początku sesji azjatyckiej Nowa Zelandia zaskoczyła publikacją bardzo mocnych danych o zatrudnieniu. Stopa bezrobocia spadła w 3 kwartale z poprzednio skorygowanych 6,9% na 6,4%, a nowe miejsca pracy wzrosły o 1% kw/kw. Biorąc powyższe pod uwagę oraz rosnącą presję na płacach, wydaje się, że RBNZ zamierza w dalszym ciągu pozbywać się instrumentów QE, a następne posiedzenie w grudniu z pewnością zapoczątkuje powrót do cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. Pozostałe dane opublikowane podczas dzisiejszej sesji azjatyckiej dotyczyły głównie Australii – poznaliśmy tamtejszy bilans handlowy i dynamikę sprzedaży detalicznej za wrzesień. Oba wyniki lekko rozczarowały; nadwyżka handlowa zmniejszyła się z 2,446 mld do 1,76 mld AUD, a sprzedaż detaliczna wzrosła o 0,3% m/m wobec oczekiwanych +0,5%. W efekcie AUD znalazł się pod presją, utrzymując się jednak powyżej poziomu 1,00.

Do posiedzeń banków centralnych podczas dzisiejszej sesji w Europie dodać można brytyjski indeks cen nieruchomości mieszkalnych Halifax, szwajcarską inflację CPI, PPI niemieckiego sektora usługowego oraz PPI strefy euro. Sesja amerykańska to tygodniowa liczba nowych zasiłków dla bezrobotnych oraz kanadyjskie PMI.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj