Robinson: Dolar znów idzie w górę; czy to koniec hossy na rynkach metali?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 listopada 2010, 11:49
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
Ostatnia sesja na rynku walutowym charakteryzowała się dużą zmiennością, a jej głównym efektem był mocny wzrost dolara. Para EURUSD podczas sesji europejskiej po raz kolejny zwyżkowała prawie do 1,40 po kilku udanych aukcjach długu peryferyjnego oraz osiągnięciu przez złoto nowego rekordu. Jednak finalnie to dolar tryumfował po dramatycznej zwyżce w drugiej połowie sesji, kiedy rentowność amerykańskich obligacji lekko wzrosła, a giełda na Wall Street odnotowała straty.

Dane z Wielkiej Brytanii po raz kolejny rozczarowały. Bilans handlowy osiągnął -8228 mln GBP wobec oczekiwanych -8000 mln. Indeks cen nieruchomości mieszkalnych RICS również nie sprostał oczekiwaniom. Sytuacja nieznacznie uległa poprawie po publikacji dość dobrego wyniku produkcji w przemyśle (+3,8% r/r wobec oczekiwanych 3,6%). W rezultacie funt brytyjski radził sobie niemal najgorzej wśród wszystkich walut. Wyższa rentowność amerykańskiego długu wsparła parę USDJPY na drodze do 82,0. Metale szlachetne straciły pod koniec sesji – złoto z powodu komentarzy Carneya z Banku Kanady, który stanowczo wykluczył możliwość wprowadzenia systemu walutowego opartego o cenę złota; jednocześnie srebro dołowało po tym jak giełda CME zwiększyła wymagany poziom zabezpieczenia.

Na amerykańskim froncie danych wskaźnik optymizmu wśród małych przedsiębiorstw zwyżkował z 89,0 do 91,7, a wskaźnik optymizmu gospodarczego IBD/TIPP wzrósł z 46,4 do 46,7, nie przekraczając jednak prognozy na poziomie 47,0. Poziom zapasów hurtowych również wzrósł z poprzednio skorygowanych 1,2% do 1,5%. Giełda na Wall Street miała kiepski dzień; DJIA spadł o 0,53%, S&P o 0,81%, a Nasdaq poszedł w dół o 0,66%.

Gwoździem programu podczas dzisiejszej sesji azjatyckiej były chińskie dane handlowe za październik. Poziom eksportu wypadł w dużej mierze zgodnie z oczekiwaniami (wzrost o 22,9% r/r wobec oczekiwanych 23,0%), lecz import rozczarował w porównaniu z prognozą (+25,3% w porównaniu do wrześniowych 24,1%). Dane te nie wywołały natychmiastowej odpowiedzi, ale cała seria plotek skutecznie zmniejszyła apetyt na ryzyko. Po pierwsze na rynku mówiło się, że jutrzejszy wynik będzie wyższy od oczekiwań (4,5% wobec 4,0% – te plotki ostatnio niesamowicie się sprawdzają), co zbiegło się z komentarzem doradcy chińskiego centralnego banku Xia Bina o tym, że w przyszłym roku Chiny zmienią swoją politykę pieniężną na „rozsądną” i dostosują oprocentowanie do sytuacji inflacyjnej. Kolejna plotka dotyczyła podwyższenia od 15 listopada o 50 punktów bazowych poziomu rezerw niektórych banków, co później zostało potwierdzone. Jest to działanie wyraźnie mające na celu ograniczenie akcji kredytowej (październikowe dane o kredytach w yuanach mogą niedługo to potwierdzić).

Na dzisiejszej sesji europejskiej poznamy poziom cen hurtowych w Niemczech, produkcję przemysłową w Szwecji, norweską inflację CPI i PPI oraz kwartalny raport na temat inflacji Banku Anglii. Sesja północnoamerykańska to bilans handlowy USA oraz Kanady i wcześniejsza niż zwykle publikacja tygodniowej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (w czwartek mamy Dzień Weteranów) oraz ceny importu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj