Szweda: Spokojny dzień?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 listopada 2010, 09:57
Emil Szweda, analityk Noble Securities
Emil Szweda, analityk Noble Securities/Forsal.pl
Giełdy azjatyckie kontynuowały wzrosty dzięki dobrej postawie producentów elektroniki. W Europie kłopoty Irlandii chwilowo zostały zażegnane, ale nowych impulsów brakuje.

Koniec tygodnia może upłynąć bez większych emocji na rynkach akcji, ponieważ puste kalendarium publikacji makroekonomicznych nie dostarczy dziś żadnych nowych impulsów, a te około rynkowe wybrzmiały już wczoraj. Mam na myśli pomoc dla Irlandii i debiut General Motors - obydwa zdołały uspokoić inwestorów i podnieść wartość indeksów, jednak ich siła rażenia jest jednorazowa. Co oznacza, że nie można raczej liczyć na dalsze zwyżki z ich powodu.

Oczywiście nie wyklucza to pojawienia się nowych pretekstów do takiego czy innego zachowania rynku, ale być może po wahaniach z ostatnich dni (spadkach i próbie ich odrobienia) dziś przyjdzie czas wyciszenia. Tym bardziej, że powoli inwestorzy mogą zacząć myśleć o publikowanych w przyszłym tygodniu danych z amerykańskiego rynku pracy.
Wczorajszy mocny wzrost na giełdach amerykańskich pomógł utrzymać dobre nastroje w Azji, gdzie dominowały skromne zwyżki. Indeksy rosły dzięki producentom elektroniki takich jak choćby Samsung, które z kolei zyskiwały po dobrym raporcie kwartalnym Della.

U nas uwaga inwestorów może koncentrować się ponownie wokół spółek surowcowych. KOV uzyskał oficjalne potwierdzenie podwojenia posiadanych złóż gazu na Ukrainie, PKN Orlen poinformował o zakupie kolejnych stacji w Niemczech (nie podając wartości transakcji). Z kolei Enei może zaszkodzić informacja Dziennika Gazety Prawnej o odrzuceniu przez GDF Suez propozycji powrotu do negocjacji w sprawie przejęcia polskiej spółki od skarbu państwa.

W tle notowań giełdowych inwestorzy powinni ponownie bacznie przyglądać się notowaniom obligacji. Nie chodzi tylko o medialnie głośne papiery Irlandii czy Portugalii, ale także rynków wschodzących. Korea Południowa zapowiedziała wprowadzenie podatku dla inwestorów zagranicznych handlujących jej obligacjami co jest kolejną odsłoną tzw. wojny walutowej. Obserwatorzy zastanawiają się, czy inne kraje wschodzące pójdą tym tropem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Noble Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj