Tajlandia inwestuje w kanadyjską ropę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 listopada 2010, 17:30
W tej chwili tajska gospodarka jest uzależniona od surowców energetycznych z importu
W tej chwili tajska gospodarka jest uzależniona od surowców energetycznych z importu Fot. Bloomberg/DGP
Największa tajlandzka firma naftowa zdobyła przyczółek w roponośnych piaskach Alberty, płacąc 2,3 miliarda dolarów za 40-procentowy udział w projekcie, którego właścicielem jest norweski Statoil.

Ta transakcja to największa zagraniczna akwizycja w historii Tajlandii i pierwsza inwestycja w piaski roponośne dokonana przez PTT Exploration & Production, spółkę zależną państwowej grupy energetycznej PTT.

Firma, która prowadzi tajlandzkie poszukiwania źródeł ropy i gazu za granicą, podała, że ta inwestycja oznacza przełom w jej planach ekspansji.

– Chcemy zwiększać produkcję ropy, a fuzje i przejęcia stanowią element naszej strategii – powiedział Tongchit Pongorapin, szef PTT E&P ds. public relations. – Będziemy szukać niekonwencjonalnych źródeł ropy także w innych regionach świata – dodał.

To kolejny z zakupów dokonanych przez tajlandzkie firmy. Również w listopadzie PTT ogłosił plan zakupu złóż węgla od australijskiego Straits Resources za 544 miliony dolarów australijskich (530 mln dol.). W lipcu Banpu, największy tajlandzki producent węgla, uzgodnił warunki przejęcia australijskiego Centennial Coal za 2,2 miliarda dolarów australijskich.

Powodem, dla którego Tajowie kupują za granicą, jest wysokie uzależnienie ich gospodarki od importu surowców energetycznych. Na dodatek stać ich na zakupy, bo ich gospodarka rozwija się szybko – w ubiegłym kwartale wzrosła o 6,7 proc. – a waluta się umacnia (o 10 proc. w stosunku do dolara).

Poza tym tajlandzkie firmy poszły w ślad innych z regionu, które próbują zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne. Rosnący popyt skłonił azjatyckie firmy naftowe i gazowe do zainwestowania miliardów dolarów w Albercie, by zdywersyfikować źródła dostaw. Najaktywniejsze są grupy z Chin. Tajlandzka firma kupiła pakiet mniejszościowy, gdyż Statoil utrzyma 60-procentowy udział w projekcie i pozostanie jego operatorem.

Zainteresowanie Statoilu piaskami roponośnymi zaczęło się trzy lata temu. Firma kupiła wtedy 250 tys. akrów ziemi za dwa mld dol., chcąc się stopniowo uniezależnić od starzejących się złóż na Morzu Północnym.

Szacuje się, że w piaskach roponośnych kryją się największe rezerwy ropy po Arabii Saudyjskiej. Jednak operatorzy są krytykowani za zatruwanie rzek i niszczenie środowiska naturalnego. Projekt wiąże się również z dużą emisją gazów cieplarnianych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj