Bachert: Wzrost awersji do ryzyka osłabia euro

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 grudnia 2010, 10:21
Obawy o strefę euro i Koreę wspierają notowania dolara. Do wzrostu awersji do ryzyka przyczyniały się doniesienia o manewrach wojskowych przeprowadzonych w poniedziałek przez Koreę Południową w pobliżu granicy z Północą mimo gróźb ataku ze strony Phenianu. Nastroje pogorszyło także ostrzeżenie ECB, że pakiet pomocowy dla Irlandii może wpłynąć negatywnie na przeprowadzane przez bank operacje płynnościowe.

Nie pomógł też brak wśród europejskich przywódców konkretnych ustaleń dotyczących zwiększenia wielkości funduszu pomocowego dla borykających się z zadłużeniem krajów peryferyjnych strefy euro, po zakończonym w zeszłym tygodniu szczycie UE.

W rezultacie w poniedziałek przed południem euro osiągnęło najniższy w historii kurs wobec franka szwajcarskiego, słabło również względem dolara. EUR chwilowo kosztowało mniej niż 1,264 CHF, czyli najmniej od czasu wprowadzenia wspólnej waluty, ponieważ inwestorzy nieprzerwanie uważają franka za "bezpieczną przystań" w czasach niepewności. Z kolei kurs EUR/USD obniżył się w okolice 1,31.

Tym razem wspólnej walucie nie pomogły nawet wzrosty na giełdach europejskich. Główne indeksy zakończyły poniedziałkową sesję średnio pół procentowymi wzrostami osiągając najwyższy od 27 miesięcy poziom.

Można przypuszczać, że dopóki europejscy przywódcy nie przedstawią jaśniejszych informacji na temat tego, jak zamierzają rozwiązać problemy z zadłużeniem i płynnością w Eurolandzie, wspólna waluta będzie pozostawała pod presją. Inwestorzy nie chcą trzymać euro i obok franka szwajcarskiego inwestują też w dolara australijskiego. Podobnie jak w przypadku CHF wczoraj para AUD/EUR również osiągnęła historyczne poziomy, przełamują opór na 0,75.

Niemniej dopóki euro/dolar znajduje się powyżej 1,30 szanse na odbicie są nadal spore. W ostatnim miesiącu dolara wspierały m.in. rosnące rentowności amerykańskich papierów skarbowych, jednak ich wzrost zaczyna przyciągać część inwestorów z powrotem do USA, co przyczynia się do wzrostu cen długu i spadku rentowności Treasuries’ów. Teraz oczekuje się, że w najbliższych tygodniach rynek będzie dostosowywał rentowności amerykańskich papierów skarbowych i jeśli tak będzie, działania te powinny osłabiać dolara.

W kraju złoty testował wczoraj 4,00 wobec euro, co było reakcją na wzrost awersji do ryzyka na rynkach globalnych. Rozpoczynające się dzisiaj dwudniowe posiedzenie RPP prawdopodobnie pozostanie bez wpływu na notowania złotego, jeśli tylko Rada nie zaskoczy inwestorów. Tym samym nadal największy wpływ na zachowanie naszej waluty będzie miała sytuacja na rynkach globalnych. Brak publikacji istotnych danych makroekonomicznych z największych gospodarek (pierwsza, ważna dana pojawi się na rynku dopiero w środę i będzie to PKB Stanów Zjednoczonych) może powodować, że handel będzie nadal cechowała nieduża zmienność. Brak silniejszego spadku kursu EUR/USD powinien mieć pozytywny wpływ na notowania naszej waluty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj