Cymcyk: Portugalia zdała test

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 stycznia 2011, 18:17
Paweł Cymcyk
Paweł Cymcyk/Forsal.pl
Już pierwsze minuty środowej sesji na GPW pokazały, że byki nie boją się o wynik pierwszego w tym roku dużego przetargu portugalskich obligacji.

Od rana bardzo dobrze radziły sobie także pozostałe europejskie rynki, a liderami wzrostów były parkiety w Grecji i Hiszpanii. Jeszcze przed oficjalnym komunikatem potwierdzającym popyt na długi Portugali WIG20 zyskiwał ponad jeden procent i dotarł do okrągłego poziomu 2700 pkt. Długie godziny musiały upłynąć zanim popytowi udało się powiększyć skalę wzrostów do ostatecznych 1,74 proc., jednak końcowy rezultat jest wypaczony przez KGHM, który zyskał ponad 8 proc.

Najważniejsze obawy budził dziś koszt rolowania portugalskiego długu. Okazało się, że wcale nie jest tak źle z zaufaniem do tego kraju, ponieważ przetarg obligacji można uznać za udany. 10-letnie papiery miały rentowność niższą niż w listopadzie, a popyt wyraźnie przewyższył podaż. Taki wynik powinien przynajmniej na kilka dni uspokoić rynki, a dodatkowym stabilizatorem będzie fakt, że swoją obecność na aukcji ujawnili Chińczycy. Jeżeli chociaż część ich gigantycznych rezerw walutowych wspomoże bankrutujące euro-gospodarki, to przynajmniej w pierwszym kwartale nie zobaczymy kontynuacji problemów finansowych strefy euro. Kiedy chińskie fundusze angażowały się w Portugali amerykański sekretarz skarbu, Timothy Geithner, kolejny raz zaznaczał, że chińska waluta jest silnie niedowartościowana i jego zdaniem im szybciej zostanie umocniona tym łatwiej będzie zwalczyć w Państwie Środka inflację. To na razie nic nie znaczące słowa, ale im dłużej będzie się utrzymywać powolne ożywienie w Stanach tym mocniejsze będą tego typu naciski. Z europejskich danych wparciem dla byków była informacja o rekordowym wzroście PKB w Niemczech w 2010 roku. Wynik +3,6 proc. jest najlepszy od zjednoczenia zachodnich sąsiadów, ale trzeba pamiętać że rok wcześniej spadek sięgnął 4,7 proc., co oznacza że jeszcze nie odrobiono pokryzysowych strat.

W środę w zaledwie dwóch ruchach WIG20 odrobił straty z całego tygodnia, ale dalsze budowanie wzrostów w oparciu o dwa-trzy walory nie ma większych szans powodzenia. Uwzględniając ostatnią słabość sektora finansowego z taniejącym PZU na czele i znacznymi wymianami na PKO BP nie przekładającymi się na wzrosty można założyć, że rynek nie będzie w stanie pokonać grudniowych szczytów. Z drugiej strony bez korekty na surowcach podaż nie będzie miała argumentów i przynajmniej do tego czasu indeks utrzyma się w zakresie grudniowej zmienności z silnym wsparciem przy 2600 pkt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj